Informację tę ogłosił w poniedziałek sam redaktor naczelny gazety David Remnick, zaledwie kilka godzin po opublikowaniu listy zaproszonych na festiwal gości. Decyzja związana jest ze sprzeciwem, jaki wzbudziła informacja o obecności na liście zaproszonych Bannona oraz planowanym wywiadem, który miał z nim w czasie festiwalu przeprowadzić sam Remnick.

"Nie chcę, by życzliwi czytelnicy i członkowie redakcji myśleli, że zignorowałem ich obawy - napisał w oświadczeniu redaktor naczelny. - Myślałem o tym, porozmawiałem z kolegami i ponownie to przemyślałem, zmieniłem zdanie".

"NY" - jak zapowiedział redaktor naczelny - wciąż planuje jednak przeprowadzić wywiad z Bannonem, jeśli nadarzy się taka okazja, ale "w bardziej tradycyjny sposób", a nie na scenie, przed publicznością - jak to miało odbyć się w czasie festiwalu.

W swoim oświadczeniu Remnick wyjaśniał również, dlaczego chciał wywiadu z Bannonem. Jak podkreślił, różnice w poglądach politycznych między nimi są wyraźne. "Celem wywiadu, ostrego wywiadu, szczególnie w takim przypadku, jest wywarcie presji na poglądy przepytywanej osoby" - zauważył dziennikarz.

Jak przekazuje AFP, Remnick zmienił plany ze względu na stanowczy sprzeciw wielu osobistości zaproszonych na organizowaną przez "NY" imprezę, które odmówiły wystąpienia na jednej scenie z byłym strategiem Trumpa.

"Jeśli Steve Bannon będzie na festiwalu +New Yorkera+, mnie tam nie będzie - oświadczył amerykański producent Judd Apatow. - Nie wezmę udziału w imprezie, która przyzwala na nienawiść".

"Bannon? I ja? W tym samym programie? Nie ma takiej opcji" - podkreślił z kolei aktor Jim Carrey. Bojkotem imprezy zagroziły również inne osobistości, m.in. aktorzy czy pisarze.

Bannon, były szef portalu Breitbart - organu tzw. alternatywnej prawicy w USA - oskarżany o związki ze zwolennikami białej supremacji, uważany jest za inicjatora najbardziej kontrowersyjnych decyzji z pierwszego okresu prezydentury Trumpa, takich jak wycofanie się z porozumienia klimatycznego czy wprowadzenie zakazu wjazdu dla obywateli niektórych krajów muzułmańskich do USA.

Bannon musiał odejść z administracji Trumpa w sierpniu 2017 r., po czym wrócił do Breitbarta, ale został zmuszony na początku roku do dymisji po ukazaniu się książki Michaela Wolffa "Ogień i furia: Biały Dom Trumpa" z krytycznymi uwagami pod adresem prezydenta; cytowany obszernie w książce Bannon przedstawił Trumpa jako "umysłowo niezdolnego" do panowania nad Białym Domem i jego personelem.

W połowie lipca były strateg prezydenta Trumpa ogłosił powołanie fundacji w Brukseli, by wspierać prawicowe i antyestablishmentowe ruchy w Europie. Celem ma być zjednoczenie skrajnej prawicy przed przyszłorocznymi wyborami do europarlamentu. (PAP)

ulb/ mal/