Manifestacja pracowników socjalnych, która odbędzie się w następnym miesiącu w Warszawie, ma być pierwszym krokiem w ramach ogłoszonego właśnie ogólnopolskiego protestu przedstawicieli służb społecznych. Ich zdaniem Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) lekceważy i ignoruje zgłaszane przez nich od dawna postulaty dotyczące poprawy warunków ich pracy, a do tego pozoruje dialog w tej sprawie.

Narastająca frustracja

Ogólnopolski Komitet Protestacyjny został powołany na mocy porozumienia czterech organizacji związkowych. Należą do nich Polska Federacja Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej (PFPSiPS), Ogólnopolskie Stowarzyszenie Asystentów Rodziny (OSAR), Związek Zawodowy Pracowników Socjalnych z Łodzi oraz komisja zakładowa NSZZ „Solidarność” w Sopocie.

– Grono to wkrótce się powiększy, bo do protestu zapraszamy inne organizacje związkowe i społeczne oraz niezrzeszonych pracowników pomocy społecznej – mówi Paweł Maczyński, wiceprzewodniczący PFPSiPS.

Dodaje, że w środowisku od dawna narastała myśl o proteście. Powodem było to, że dyskusja prowadzona z resortem rodziny, w tym przedstawienie konkretnych propozycji zmian w przepisach, spotykało się z ogólnikowymi odpowiedziami o ich rozważaniu i prowadzeniu analiz.

– Od jakiegoś czasu próbujemy umówić się na spotkanie z przedstawicielami resortu, bo bezpośrednia rozmowa wydaje się lepszym rozwiązaniem niż nic niewnosząca wymiana pism. Niestety bezskutecznie – wskazuje Paweł Maczyński.

Czas na konkrety

Organizatorzy protestu nie zdradzają, jakie planują działania poza manifestacją. Przedstawili natomiast sześć postulatów.

Jednym z nich jest wprowadzenie zmian do ustawy z 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1508 ze zm.), które znalazły się w przekazanym MRPiPS w marcu dokumencie (tzw. ustawie dla socjalnych). Zakładają one m.in. wdrożenie przejrzystej ścieżki awansu zawodowego oraz określenie jego poszczególnych stopni. Pracownicy socjalni proponują też ustalenie minimalnego poziomu wynagrodzenia zasadniczego, tak aby było adekwatne do wykonywanych zadań oraz związanej z nimi odpowiedzialności. Chcą też, aby władze samorządowe nie mogły wliczać należnego im dodatku za pracę w terenie (250 zł) do kwoty najniższego wynagrodzenia.

– Od dawna obserwujemy, że to, co miało być dodatkowym składnikiem pensji, staje się jej podstawowym elementem, obniżając ją przy tym. Jedynym wyjściem, które ukróci takie praktyki, jest wprowadzenie do ustawy przepisów, które tego zakażą – argumentuje Paweł Maczyński.

Kolejnym postulatem protestujących jest wstrzymanie prac nad projektem ustawy o centrach usług społecznych prowadzonych w Kancelarii Prezydenta. Powstanie tych jednostek może być rewolucją w funkcjonującym od lat systemie pomocy społecznej, bo mają one zastąpić lub przejąć część zadań ośrodków pomocy społecznej. Budzi to w środowisku wiele kontrowersji.

Zawiedzione nadzieje

Kolejne żądanie jest związane z polepszeniem warunków zatrudnienia asystentów rodziny, którzy zajmują się rodzinami niewydolnymi wychowawczo, zagrożonymi odebraniem dzieci i umieszczeniem ich w pieczy zastępczej.

– Przyłączyliśmy się do akcji protestacyjnej, bo od dwóch lat walczymy o spełnienie naszych postulatów pracowniczych. Ponieważ wykonujemy podobne zadania jak pracownicy socjalni, chcemy korzystać z analogicznych uprawnień, takich jak dodatkowy urlop i dodatek za pracę w terenie – podkreśla Agnieszka Macyk, przewodnicząca Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Asystentów Rodziny.

Dodaje, że choć ministerstwo zapewnia, że wie, jak ważną rolę odgrywają asystenci (zwłaszcza po tym, jak rządzący dołożyli im obowiązki związane z realizacją programu „Za życiem”), nic dla nich z tych zapewnień nie wynika.

– Asystenci zarabiają średnio 1,6 tys. zł na rękę. Efektem jest duża rotacja kadr i problemy wielu ośrodków ze znalezieniem chętnych do pracy – informuje Agnieszka Macyk.

Dodaje, że asystenci duże nadzieje na realizację swoich postulatów wiązali z projektem nowelizacji ustawy o pieczy zastępczej. Niestety, nie zostały one w nim uwzględnione (projekt jest na ostatnim etapie konsultacji).

>>> Polecamy: Przez outsourcing TVP będzie miało kłopoty z ZUS i fiskusem