"Propozycji Rayanaira dla lotniska w Modlinie nie mogę traktować poważnie. To byłyby betonowe skarpety. Lotnisko przynosi straty, pomimo, że Ryanair rok do roku zwiększa liczbę obsługiwanych pasażerów" - powiedział w piątek Wild.

Jego zdaniem propozycja irlandzkiego przewoźnika oznacza, że w zamian za wybudowanie infrastruktury lotniska, której linia potrzebuje do dalszego rozwoju, nie będzie płaciła opłat lotniskowych przez kolejne lata. "Innymi słowy, propozycja Ryanaira to trwała nierentowność lotniska oraz dopłacanie przez podatników do jego rozwoju".

Podczas środowej konferencji prasowej w Warszawie prezes Ryanaira Michael O’Leary przekazał, że Ryanair chce podwoić ruch w porcie lotniczym Warszawa-Modlin z 3 do 6 mln pasażerów w najbliższych 5 latach. Dodał, że Ryanair "wystąpił z pisemną ofertą współfinansowania lub inwestycji w każdą nową rozbudowę infrastruktury w Modlinie, niezbędną do dalszego rozwoju lotniska, aby mogło ono skutecznie konkurować z drogim Lotniskiem Chopina".

"Każdy, kto kiedykolwiek leciał z Modlina dobrze wie, jak wiele trzeba tam zainwestować, aby wygodnie podróżować. To kwota rzędu nie 10 mln euro, a 250 mln euro. Jesteśmy świadomi, że pasażerów w ciągu następnych 10 lat mogłoby być nawet dwukrotnie więcej niż obecnie, a jednak spółki nie stać na zapewnienie im obsługi. To nasze wspólne wyzwanie. Będziemy dążyli do dialogu o rozwoju lotniska Modlin z wszystkimi zainteresowanymi liniami lotniczymi" - powiedział Wild.

Zaznaczył jednocześnie, że jeżeli prezesowi Ryanaira naprawdę zależy na efektywnym funkcjonowaniu lotniska w Modlinie, to "zaprasza do rozmów o podzieleniu się odpowiedzialnością za lotnisko, które jak dotąd przynosi rekordowy dochód tylko jemu".

"Finansowanie ekspansji jednego z przewoźników nie będzie przerzucane na podatników" - dodał.

Zdaniem Wilda, prezes Ryanaira "przyzwyczaił nas do happeningów". "Niektóre z jego wystąpień nie robią wrażenia, jakby były podyktowane ściśle jakąś strategią rozwoju firmy" - ocenia.

Wiceminister przekonuje, że lotnisko w Modlinie jest nam potrzebne, ponieważ, gdyby go nie było, to pasażerowie musieliby być obsługiwani przez inne lotniska na Mazowszu. "Poza Modlinem nie mamy infrastruktury, która umożliwiłaby im komfortowe podróżowanie" - wskazał.

Zaznaczył jednocześnie, że lotnisko w Modlinie jest potrzebne. Dodał jednak, że to wymaga zgody wszystkich wspólników spółki. "Zdecydowanie jestem za porozumieniem. Ale każda inwestycja musi być budowana na zaufaniu. Obecnie nie ma tego zaufania między wspólnikami spółki" - powiedział.

Jak mówił, "także z inicjatyw Ryanaira, członkom rady nadzorczej nie są udostępniane dokumenty finansowe spółki, w związku z czym mamy z jednej strony happening prezesa Ryanaira, a z drugiej strony racjonalne obawy, na ile inwestycje, które spółka poniesie na rozbudowę infrastruktury, mają realną szansę być rentowne".

Juliusz Komorek z zarządu Ryanaira mówił PAP w środę, że jedną "z najprostszych propozycji" jest udzielenie pożyczki przez Ryanaira. "My możemy udzielić takiej pożyczki lotnisku w Modlinie. Naszym zabezpieczeniem będzie nasze przekonanie, że przez najbliższe lata będziemy latać do tego portu. A więc będziemy płacić stawki, czyli naszym zabezpieczeniem będą te opłaty, które będziemy przez lata płacić" - powiedział.

P.o. prezesa lotniska w Modlinie, wiceprezes ds. sprzedaży i marketingu Leszek Chorzewski powiedział PAP, że oferta jest świeża i nie chce jej na obecnym etapie komentować.

Właścicielami zarządzającej lotniskiem w Modlinie spółki Mazowiecki Port Lotniczy Warszawa-Modlin są: Agencja Mienia Wojskowego (34,43 proc. udziałów), województwo mazowieckie (30,37 proc. udziałów), Państwowe Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze (30,39 proc. udziałów) oraz Nowy Dwór Mazowiecki (4,81 proc. udziałów).

Aneta Oksiuta

>>> Polecamy: Wpływy z e-myta wiszą na włosku. Instytut Łączności odwołał przetarg