Trójmorze tworzy 12 państw Europy Środkowej położonych między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym. Łączny produkt krajowy brutto regionu wynosi 1,7 bln euro, a więc niemal 11 proc. unijnego PKB. Jednak mimo swojej atrakcyjności, m.in. ze względu na uwarunkowania historyczne, Trójmorze nadal ma bardzo duże potrzeby inwestycyjne, między innymi ze względu na konieczność odbudowania się po kryzysie gospodarczym. Część państw UE ogromnym wysiłkiem wróciła do przedkryzysowych poziomów, ale w wielu krajach stopa inwestycji nadal jest bardzo niska. Z brakiem kapitału szczególnie mocno boryka się nasz region, w którym mało jest projektów transgranicznych, mogących połączyć gospodarczymi więzami więcej krajów. Już wkrótce ma się to zmienić.

Wyrównać szanse

Fundusze unijne w dużym stopniu przyczyniły się do wyrównania zapóźnień w stosunku do państw Europy Zachodniej. Wciąż widać jednak luki, w których potrzebny jest kapitał. Jest wiele projektów, które są odkładane na półkę, bo są za małe, nie są strategiczne, bo na dany moment ważniejsze są inne projekty. Są przykłady, że inwestycje czekają na realizację po kilkanaście lat – wyjaśniła Beata Daszyńska-Muzyczka. – Założenie jest takie, by dzięki wpieraniu przez Fundusz inwestycji w obszarze infrastruktury, energetyki i gospodarki cyfrowej podnosić konkurencyjność regionu rozumianego jako całość. Mamy do czynienia z Europą różnych prędkości, a chodzi o to, by tworzyć UE jednej prędkości. To znaczy, że Europa Środkowa powinna przyspieszyć – dodała.

Przybliżyła również nieco szczegółów funkcjonowania Funduszu. Zostanie zarejestrowany w Luksemburgu na prawie międzynarodowym. Nie będzie miał jednak stałej siedziby, a kierującą nim radę dyrektorów będą rotacyjnie gościły kolejne kraje Trójmorza. Pokierować ma nim osoba wyłoniona w konkursie. Dzisiaj przewiduje się, że Fundusz będzie istniał przynajmniej trzydzieści lat.

Cel: infrastruktura

Z inicjatywą utworzenia wehikułu wystąpił Bank Gospodarstwa Krajowego, a w projekt mają być zaangażowane podobne do niego państwowe instytucje rozwoju działające w innych krajach regionu Trójmorza. Tam gdzie nie ich nie ma, założycielski kapitał wyłożą rządowe agendy. Od kilku miesięcy trwały w tej sprawie intensywne rozmowy między instytucjami, które pozwoliły opracować zręby strategii, sposób funkcjonowania Funduszu oraz zasady finansowania projektów inwestycyjnych. Żeby prace operacyjne mogły ruszyć pełną parą, potrzebna jest zgoda polityczna.

- Jako zarząd BGK rozmawialiśmy, jaką kwotę moglibyśmy przeznaczyć na wkład do funduszu. Myślimy o ok. 500 mln euro, czyli ok. 10 proc. kapitałów początkowych. Na najbliższym szczycie z przedstawicielami innych państw będziemy warsztatowo pracowali nad założeniami dla funduszu – wyjaśniła Daszyńska-Muzyczka.

Pytana o to, czy BGK chce mieć decydujący wpływ na decyzje podejmowane przez trójmorski wehikuł, stwierdziła, że priorytetem jest pobudzanie inwestycji infrastrukturalnych w regionie. – Nie chodzi o to, by Warszawa była centrum operacyjnym dla tego przedsięwzięcia. Wierzymy, że my Polacy możemy zyskać na rozwoju całego regionu. Chodzi o eliminowanie wąskich gardeł i unikanie takich sytuacji, jak np. konieczność podróżowania ze Szczecina do Wrocławia autostradą przez Berlin. Podróż pociągiem z Tallina do Sofii może trwać kilka dni. Tymczasem czas przejazdu koleją z Berlina do Madrytu mierzy się w godzinach. Jest to kwestia rozbudowania odpowiedniej infrastruktury. Dzisiaj nie ma perspektyw dla rozwoju gospodarczego w miejscach, w których nie ma odpowiednio rozwiniętej infrastruktury. Na przykład nasze porty muszą być konkurencyjne dla niemieckich, które są świetnie skomunikowane z dalszymi częściami kontynentu – mówiła.

W UE mamy nie tylko fundusze spójności, ale również instytucje wspólnotowe , których celem jest wspieranie rozwoju, takie jak Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych czy Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Jednym z nich jest również Europejski Bank Inwestycyjny (EBI). Czy Fundusz Trójmorza miałby działać w opozycji do niego? – Absolutnie nie. Złożyliśmy EBI propozycję zostania partnerem w funduszu i uzyskaliśmy bardzo pozytywny odzew w sprawie perspektyw współpracy. Będziemy również rozmawiać z funduszami hedgingowymi z USA, czy McQuairie z Australii – odpowiedziała prezes BGK.

Fundusz Trójmorza ma wzbogacić kapitałową ofertę i skupić się na inwestycjach transgranicznych w regionie. Będzie czerpał z doświadczenia istniejących już w Unii Europejskiej agend, ale jeśli porównywać koncepcję jego powstanie do działających już podmiotów to najlepszym przykładem jest Fundusz Marguerite. Tworzy go pięć największych banków rozwoju w Europie: polski BGK, niemiecki KfW, włoski CDP, hiszpański ICO, francuski CDC oraz EBI. Celem jego powołania było generowanie kapitału niezbędnego do sfinansowania projektów infrastrukturalnych oraz energetycznych, szczególnie w czyste inicjatywy związane z energią odnawialną.

Fundusz Trójmorza ma się skoncentrować na projektach transgranicznych. To z jednej strony ma prowadzić do zwiększenia wymiany handlowej w regionie, a z drugiej ma szansę poprawić bezpieczeństwo energetyczne, bo inwestycje nie ominą takich sektorów jak gazowy czy energetyczny.

Budowanie mostów, również cyfrowych

Sztandarowym przykładem przedsięwzięć, które mogą znaleźć się w sferze zainteresowań Funduszu jest Via Carpatia, czyli budowana etapami międzynarodowa droga północ-południe, która ma połączyć litewską Kłajpedę z greckimi Salonikami. Jej transgraniczny charakter jest niezaprzeczalny, bo szlak będzie biegł przez siedem krajów europejskich. Budowa jednak od ponad dekady ślimaczy się, a zbudowanie dla niej kapitałowego wsparcia ma pomóc doprowadzić projekt do końca.

Przykładów jest więcej. Bolączką Trójmorza jest bowiem również brak infrastruktury kolejowej czy połączeń rzecznych, co jest warunkiem koniecznym do zdynamizowania wymiany handlowej.

Fundusz Trójmorza będzie wspierał inwestycje, ale nie pod polityczne dyktando, tylko zgodnie z rachunkiem ekonomicznym. Pod tym względem nie będzie się różnił od funkcjonujących z sukcesami od lat unijnych agend.

Choć szefowa BGK zaznaczyła, że jest jeszcze zbyt wcześnie na omawianie konkretnych projektów, to powszechnie mówi się, że Fundusz będzie też wspierał budowę transgranicznych połączeń energetycznych oraz infrastrukturę cyfrową. Polsce i Chorwacji zależy na połączeniu gazoportów w Świnoujściu i na wyspie Krk, oraz na rozbudowie sieci dystrybucji gazu w całym regionie. Wspieranie tego rodzaju inicjatyw oznaczać będzie poprawę bezpieczeństwa energetycznego i dywersyfikację źródeł dostaw surowców.

Kiedy zabraknie funduszy UE

Kraje założycielskie funduszu zadeklarowały, że na szczyt Trójmorza w Bukareszcie przygotują listę projektów, które na starcie nowej inicjatywy inwestycyjnej mają być priorytetem. Jak deklarują przedstawiciele BGK na naszej liście będzie na początek siedem punktów. Zostały już zaakceptowane przez rząd. Są wśród nich m.in. budowa infrastruktury do przesyłu gazu, połączeń kolejowych, drogowych i rzecznych. Spotkanie w Rumunii ma pozwolić na stworzenie zbiorczej bazy projektów. Powinno się na niej znaleźć ok. 70 inicjatyw, które staną się załącznikiem do strategii Funduszu Trójmorza. Ich wartość może sięgnąć nawet 100 mld euro.

Nie wiadomo czy na zaangażowanie w Fundusz już na jego starcie zaangażuje się cała dwunastka Trójmorza. Zgodnie ze statutem, do jego powołania wystarczą trzy państwowe banki rozwoju. Reszta krajów może dołączać do inicjatywy z czasem. Im więcej ich jednak będzie, tym większa będzie skala działalności.

Powołanie Funduszu Trójmorza powinno pozwolić odpowiedzieć na wyzwania, które będą się materializowały już w nadchodzącej dekadzie, kiedy do podziału będzie mniej funduszy unijnych. Już dzisiaj wiemy, że Polska nie może liczyć na tak hojne finansowanie w nowej wieloletniej perspektywie budżetowej Unii Europejskiej. Niższe będą środki na politykę spójności i to właśnie tę lukę kapitałową ma wypełnić m.in. Fundusz Trójmorza, inwestycjami pomagając w doganianiu przez nasz region bogatszych krajów Unii.

Partner relacji

źródło: Materiały Prasowe