"Rząd federalny nie rozważa ani nie planuje utworzenia +państwowego funduszu majątkowego+ w celu sfinansowania zakupu udziałów w przedsiębiorstwach. Niemcy są otwarte na zagraniczne inwestycje bezpośrednie i popierają wolność przepływu międzynarodowego kapitału" - oznajmiła rzeczniczka ministerstwa gospodarki, odnosząc się do informacji podanej przez dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Dodała jednak, że "rząd niemiecki jest zobowiązany do ochrony żywotnych niemieckich interesów".

Gazeta podała - nie powołując się na żadne źródła - że modelem dla działania funduszu mógłby być niedawny zakup przez państwowy bank rozwoju KfW udziałów w operatorze linii wysokiego napięcia 50Hertz, co zapobiegło przejęciu go przez inwestora z Chin.

Jak pisze Reuters, Niemcy, podobnie jak inne kraje, m.in. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja czy Australia, są zaniepokojone, że Chiny poprzez przejęcia firm uzyskują zbyt duży dostęp do kluczowych technologii. Jako przykład agencja wskazuje przejęcie firmy Kuka - niemieckiego producenta robotów przemysłowych i systemów automatyki przemysłowej - przez chińską Mideę w 2016 roku oraz niespodziewany zakup 9,7 proc. akcji Daimlera przez chińskiego producenta samochodów Geely na początku tego roku.

Według źródeł w ministerstwie gospodarki, Niemcy rozważają zaostrzenie warunków zagranicznych inwestycji w niektórych sektorach. Rząd mógłby interweniować, jeśli zagraniczny inwestor zgromadziłby co najmniej 15 proc. udziałów, a nie 25 proc., jak to jest obecnie. Jeśli rząd nie zgodziłby się na zagraniczną inwestycję, w jego miejsce wchodziłby państwowy fundusz majątkowy, co miałoby zapobiec spadkowi wartości przedsiębiorstwa, podał "FAZ".

Dziennik twierdzi, że temat utworzenia państwowego funduszu majątkowego już był omawiany przez ministerstwa gospodarki oraz finansów.