Ceny europejskich kredytów lewarowanych osiągnęły 89,11 proc. wartości nominalnej. Według agencji Standard & Poor’s LCD i Markit tak wysokich notowań nie było od 10 lipca 2008 r.To samo dotyczy obciążonych wyższym ryzykiem kredytów amerykańskich, których średnia cena ofertowa po raz pierwszy od 24 czerwca 2008 r. zwiększyła się do ponad 90 proc. wartości nominalnej.

Dowodem wzrostu wiary w ożywienie gospodarcze jest też spadek barometru stresu finansowego, jakim jest rozpiętość między trzymiesięcznym LIBOR-em dolarowym (oprocentowaniem depozytów w transakcjach międzybankowych) a oprocentowaniem trzymiesięcznych bonów skarbowych. Ta różnica spadła w poniedziałek do poziomu 29,3 pkt baz.

Wzrost cen kredytów powinien obniżyć ryzyko wzrostu populacji CLO-zombie – funduszy, których administratorzy ograniczają czynności zarządzania z powodu nieotrzymywania wynagrodzenia. Zdaniem jednego z inwestorów na rynku kredytów dzięki odbiciu cen nastał wyjątkowy rok dla funduszy pożyczkowych.

Według Standard & Poor’s, w I połowie 2009 r. windykacja należności europejskich funduszy pożyczkowych wzrosła o 22 proc., a amerykańskich – o 32 proc. W 2008 roku fundusze pożyczkowe w Europie i USA straciły około 30 proc.

Jednak część analityków nadal przewiduje dalszy wzrost niespłaconych kredytów i dalszą presję na obniżkę ocen wiarygodności CLO.

– Sprzedaż kredytów była zbyt wysoka i obawiam się, że doszło do przestrzelenia cen i dlatego nastąpi korekta – powiedział Michael Hampden-Turner, specjalista ds. strategii kredytowej w londyńskim oddziale Citi.