Piętą achillesową naszego parkietu była wtedy słabość małych i średnich spółek. Dziś jest podobnie. sWIG80, skupiający najmniejsze firmy, nawet nieco traci. mWIG40 zyskuje o ponad połowę mniej niż WIG20. To nie jest sprzyjająca okoliczność do bicia tegorocznego szczytu, a nawet jeśli do tego by doszło, to będzie można mieć wątpliwości, czy zapoczątkuje to trwałą falę zwyżkową.

Ciekawe wiadomości przyniosły ubiegłotygodniowe statystyki dotyczące obrotów walorami spółek z poszczególnych indeksów. W przypadku WIG20 utrzymał się bardzo wysoki udział największych zleceń (powyżej 10 tys. euro) w obrotach. Sięgnął on 75 proc. wobec 75,4 proc. tydzień wcześniej i 66,8 proc. średnio w 25 poprzednich tygodniach. Również w segmencie małych i średnich spółek znaczenie największych inwestorów było ponadprzeciętnie duże. W przypadku mWIG40 udział największych zleceń w obrotach podniósł się do 70,7 proc. wobec 59,8 proc. tydzień wcześniej i 51,9 proc. średnio w poprzednich 25 tygodniach. Dla sWIG80 ubiegłotygodniowy odsetek największych zleceń wynosił 28,5 proc.. Tydzień wcześniej było to 20,9%, a średnio w poprzednich 25 tygodniach 24 proc.. Widać więc wyraźnie, że koniunkturę giełdową kształtują rozbieżne opinie dużych inwestorów, z których część pozbywa się walorów, ale jednocześnie chętnych na nie nie brakuje. Popyt głównie jednak koncentruje się na papierach blue chips. Ich akcje podrożały w minionym tygodniu. W segmentach małych oraz średnich firm odnotowaliśmy zniżki.

Na razie sytuacja na warszawskim parkiecie rozwija się podobnie do tego, co działo się w kilu wcześniejszych przypadkach dużych jednosesyjnych zwyżek. Szybko pojawiały się trudności z ich kontynuacją. Inwestorzy na pewno widzą między ogólnym zachowaniem amerykańskiego rynku, który wciąż trzyma się mocno (skala piątkowej zniżki nie była duża), a kondycją przedsiębiorstw publikujących wyniki finansowe za III kwartał. W piątek kolejne z nich zareagowały zniżką kursów (Bank of America oraz General Electric). To niepokojące zjawisko, bo pokazuje, że lepszym od spodziewanych wiadomościom coraz trudniej przebić się do świadomości inwestorów. Generalnie liczono raczej na to, że sezon publikacji sprawozdań kwartalnych w USA stanie się impulsem do dalszych zwyżek.

U nas uwagę będzie w kolejnych dniach przyciągał rynek pierwotny, na którym trwa sprzedaż walorów PGE. Kluczowy będzie 27 października, kiedy ustalona zostanie cena emisyjna i ostatecznie dowiemy się, jak dużym wzięciem cieszyła się ta oferta.

WYKRES DNIA

Niewielki regres w porównaniu z sierpniem spodziewany jest w zakresie wrześniowej produkcji przemysłowej w naszym kraju. Tempo spadku w skali rocznej ma przyspieszyć do 2,4 proc. z 0,2 proc. miesiąc wcześniej. Publikowane dzisiaj dane niewiele przy tym zmienią obraz sytuacji w tym względzie. Przecięcie od dołu 12-miesięcznej średniej przez 3-miesięczną średnią zmian produkcji przemysłowej wskazuje, że w tej sferze gospodarki mamy do czynienia z systematyczną poprawą. Każde dane wpisujące się w tę tendencję nie będą odbierane jako . Natomiast w kategoriach rozczarowania będą traktowane takie, które tej tendencji nie potwierdzają.

Kurs złotego

W ostatnich dniach nie zmieniły się oczekiwania analityków względem kondycji złotego w końcówce tego roku. W dalszym ciągu spodziewają się zejścia kursu EUR/PLN w okolice 4 zł. Takie przewidywania stoją w sprzeczności z kierunkiem ruchu tej pary walut w ostatnich tygodniach. Z poniżej 4,1 zł euro podrożało do 4,2 zł.

Wciąż jednak czekamy na ostateczne rozstrzygnięcia w sprawie średnioterminowego trendu. EUR/PLN pozostaje w ostatnich tygodniach w trendzie bocznym, który od dołu wyznaczają okolice 4,17 zł, a od górny 4,27 zł. Przekroczenie któregoś z tych poziomów powinno dać impuls do trwalszego ruchu.

Rozstrzygnięcia w tym względzie będą zapewne tożsame z zachowaniem giełdy. Ona również nie może od kilku tygodni znaleźć jednoznacznego kierunku.