Najmniej hojne banki oferują kredyty 5-krotnie przewyższające środki własne. Najwyższe oferty to 10-krotność. Pożyczyć można minimum 10 tys. zł; na rynku dominują oferty na przynajmniej 100 tys. zł.

Krzysztof Stępień z firmy doradczej Expander wskazuje, że głównym kosztem pożyczki na akcje jest prowizja, która do 100 tys. zł wynosi najczęściej 0,35–0,4 proc.

– Tym samym przy środkach własnych rzędu 10 tys. zł i maksymalnym kredycie, na prowizję musimy przeznaczyć 350–400 zł. Przy założeniu, że sprzedamy akcje na pierwszej sesji po debiucie, koszt odsetek będzie znikomy. W zależności od tego, jak ukształtuje się redukcja zapisów, potrzebne będzie takie przebicie, by pokryć koszt prowizji – mówi Krzysztof Stępień.

Przy redukcji rzędu 90 proc. na debiucie potrzeba będzie 3,2-proc. wzrostu kursu, przy redukcji 95-proc. już 6,4-proc., a przy 97 proc. cena musiałby wzrosnąć już o 10,6 proc. Z rozmów z brokerami wynika, że w transzy PGE skierowanej do inwestorów indywidualnych spodziewają się redukcji przekraczającej 90 proc. Niektóre szacunki mówią nawet o 95–98 proc.

– Dawno nie widzieliśmy takiego zainteresowania, klienci ustawili się w kolejce – mówi Mirosław Saj z BM DnB Nord.

Dodaje, że do klientów indywidualnych powinno trafić więcej akcji, niż na razie planuje PGE, aby uniknąć tak wysokich redukcji zapisów. Firma 27 października ma ustalić ostateczne limity. Przed rozpoczęciem zapisów planowała, że dla drobnych inwestorów przeznaczy 10 proc. oferty.

– W ofercie nie ma zachęt dla inwestorów indywidualnych i jeśli dojdzie do przesunięć w transzach, to niewielkich. Główny cel firmy to zebranie środków na inwestycje i pokazanie się inwestorom zagranicznym – mówi Roland Paszkiewicz z CDM Pekao.