Była to pierwsza regularna emisja obligacji od zatwierdzenia przez Irlandczyków Traktatu Lizbońskiego w referendum 2 października i jednocześnie pokonanie pierwszej przeszkody na drodze do stworzenia "złego banku", który przejmie opiewające na łącznie 54 mld euro toksyczne wierzytelności banków komercyjnych.

Jeśli w ciągu najbliższych kilku tygodni parlament uchwali stosowne ustawy, bank taki, zwany oficjalnie Państwową Agencją Zarządzania Wkładami (NAMA), będzie mógł podjąć działalność w przyszłym miesiącu. Jak podało we wtorek ministerstwo finansów, Unia Europejska zezwoli na wyłączenie długów NAMA z bilansu finansów publicznych, ułatwiając w ten sposób konstruowanie budżetu.

Jednak rząd nadal zmaga się z niełatwym zadaniem zaoszczędzenia w budżecie na 2010 rok kwoty 4 mld euro w celu ustabilizowania deficytu - czemu przeciwstawiają się związki zawodowe, jak również niektórzy członkowie koalicyjnego gabinetu premiera Briana Cowena.

W ślad za nowym prezesem irlandzkiego banku centralnego Patrickiem Honohanem Cowen wezwał we wtorek do ograniczenia płac w sektorze publicznym oraz emerytur. W odpowiedzi związki zawodowe chcą przeprowadzić 6 listopada ogólnokrajową akcję protestacyjną, której szczegóły ustalą w środę.

Rząd przewiduje obecnie, że tegoroczny deficyt budżetowy Irlandii sięgnie 12 procent produktu krajowego brutto - co koryguje wcześniejszą prognozę 10,75 proc.