Wczorajsza sesja na Wall Street zakończyła się realizacją zysków. Opublikowane dzień wcześniej dobre wyniki Apple i Texas Instruments zostały "przykryte" sięgającą prawie 2,5 mld dol. stratą Bank of New York. Swoje pięć groszy dorzuciły jeszcze bardzo słabe dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. We wrześniu liczba rozpoczętych budów sięgnęła 590 tys., a liczba wydanych pozwoleń na budowy domów wyniosła 573 tys. (oczekiwano odpowiednio 611 tys. i 590 tys.), tym samym stawiając pod znakiem zapytania tezę mówiącą o odbiciu na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych.

Wtorkowy spadek indeksów S&P500 i Nasdaq Composite o 0,6 proc. nie może być jeszcze odczytywany jako zapowiedź silniejszej korekty. Nie może więc być traktowany jako sygnał sprzedaży. Na chwilę obecną to zwykła realizacja zysków. Aczkolwiek prawdopodobieństwo wystąpienia kilkutygodniowej korekty nieco się zwiększyło w stosunku do wtorkowego poranka.

Wtorkowa realizacja zysków na rynkach akcji, skutkująca pogorszeniem klimatu inwestycyjnego, pociągnęła w dół kurs EUR/USD. Para ta kolejny już raz odbiła się od okolic 1,50 dolara, będących silną psychologiczną barierą podażową. Podobnie jednak jak w przypadku Wall Street nie jest to jeszcze sygnał sprzedaży.

Prawdopodobieństwo realizacji zysków znacznie wzrośnie, jeżeli wspólna waluta na dłużej zagości poniżej 1,49 dolara. Do tego czasu szanse na kontynuację wzrostów są nieco większe niż na spadki. Trend wzrostowy powinien przybrać na sile zwłaszcza po pokonaniu poziomu 1,50 dolara, gdy motorem napędowym zwyżki staną się zlecenia stop loss.

Na gruncie analizy technicznej wspomniana psychologiczna bariera jest ostatnim przystankiem w drodze ku poziomowi 1,60 dolara, który jest pierwszym średnioterminowym celem dla EUR/USD.

Przez większość wtorkowych notowań w przeciwfazie do impulsów płynących z rynków akcji i EUR/USD pozostawał złoty. Źródeł takiego zachowania można szukać w jego silnym poniedziałkowym umocnieniu. Otworzyło ono USD/PLN drogę do 2,75 zł, a EUR/PLN do 4,0785 zł (dołek z 25 sierpnia br.). To w tej chwili obowiązujący scenariusz dla tych par, który dodatkowo uwiarygadnia trwająca oferta PGE i związany z nią oczekiwany napływ kapitałów z zagranicy. Układ sił mógłby się zmienić dopiero w sytuacji silniejszego tąpnięcia na światowych giełdach i idącego z tym w parze załamania kursu EUR/USD. Sentymentu do złotego nie zmienią natomiast publikowane w tym tygodniu dane makroekonomiczne z Polski (inflacja bazowa, sprzedaż detaliczna, stopa bezrobocia), które tradycyjnie będą mieć drugorzędny wpływ na kształtowanie się krótkoterminowych trendów.

W środę brakuje publikacji ważnych danych makroekonomicznych. Dla globalnych rynków takimi „figurami” nie są ani tygodniowe dane o wnioskach o kredyt hipoteczny w Stanach Zjednoczonych, ani Beżowa Księga. Dla rodzimych graczy istotnym raportem nie są zaś wrześniowe dane o inflacji bazowej w Polsce. Dziś pojawi się natomiast kolejna grupa raportów kwartalnych publikowanych przez spółki z Wall Street. Na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim Wells Fargo & Company. Wyniki zostaną opublikowane o godzinie 14-tej. Rynek oczekuje, że bank wypracował w III kwartale 2009 roku 36 centów zysku na akcję. Oprócz Wells Fargo raportami kwartalnymi pochwali się jeszcze m.in. Altria Group (EPS 0,47 dol.), Eli Lilly (EPS 1,02 dol.) i The Boeing Company (EPS -2,12 dol.).