Darmowy, lokalny i jednocześnie globalny – tak określa ShareTheMusic.com Tomasz Szladowski, prezes i współudziałowiec wrocławskiej spółki Desh, właściciela serwisu. Deklaruje, że firmę interesuje konkurencja na globalnym rynku. Na początek darmowa platforma wymiany będzie działać w ośmiu wersjach językowych. Z czasem ma ich być więcej.

Zasada działania jest prosta: każdy użytkownik serwisu może w jednej chwili słuchać konkretnej piosenki, udostępnionej przez innego zalogowanego internautę.

– Utwór nie może być jednak zapisany na dysku słuchacza. Dzięki temu respektowane są prawa autorów, wykonawców i producentów – mówi DGP Tomasz Szladowski.

To odróżnia go od popularnych na całym świecie sieci P2P, pozwalających internautom ściągać i rozpowszechniać utwory, z czym walczy część artystów i wytwórnie płytowe.

W ShareTheMusic.com dostępnych jest obecnie około 20 tys. plików muzycznych. Specjalne profile stworzono m.in. dla Madonny, U2 czy The Beatlesów. Użytkownicy mogą tworzyć kolejne i komunikować się między sobą. W planach jest stworzenie wersji serwisu na komórki i konsole do gier. Przychody przynosić mają reklamy i m.in. pośrednictwo w sprzedaży biletów na koncerty, a z czasem płyt CD i plików mp3.

Z kim przyjdzie się zmierzyć polskiemu serwisowi? Z globalnymi gigantami, oferującymi dostęp do muzyki w różnej formie, takimi jak MySpace, gdzie dostępne są oficjalne strony artystów, YouTube – puszczającym teledyski czy Last.fm – gdzie można słuchać internetowych stacji radiowych. Z samego tylko MySpace’a i YouTube korzysta w sumie ponad 170 mln użytkowników z całego świata.

Ale rywalem będzie też Facebook, który – jak doniósł „The New York Times” – rozważa sprzedaż piosenek. Nowe narzędzia ułatwiające dostęp do muzyki wprowadzić ma też Google.