Łukoil nie rezygnuje z możliwości zwiększenia zysków z działalności na polskim rynku, chociaż jak informowaliśmy kilka dni temu, zamroził większość inwestycji w Polsce. W ekspansji ma mu natomiast pomóc przejęcie jednej z niemieckich rafinerii, położonych tuż przy granicy z Polską. Jak ustaliliśmy, rosyjski gigant naftowy rozważa odkupienie od francuskiego Totala udziałów w zakładzie PCK Schwedt (współwłaścicielami są też BP i Shell) lub rafinerii Mider (zlokalizowanej w Spergau koło Leuny). Dzięki tej transakcji koncern mógłby przerabiać własną ropę (obie rafinerie są połączone z rurociągiem Przyjaźń, którym Łukoil dostarcza im surowiec) i zarabiać – zarówno na produkcji (marża rafineryjna), jak i sprzedaży paliw (marża detaliczna). Rynek paliwowy, jako jeden z niewielu w Europie, wykazuje dziś tendencję wzrostową.

Według ekspertów lokalizacja obu rafinerii umożliwiłaby koncernowi dostawy na polski rynek ponad 400 tys. ton paliw rocznie. Łukoil stałby się liczącym graczem w hurcie i mógłby zaopatrywać swoje stacje, ale i inne sieci.

– Wtedy Łukoil zrezygnowałby – przynajmniej częściowo – z zakupów paliw u polskich producentów – twierdzi Janusz Wiśniewski, były wiceprezes PKN Orlen.

Obecnie polskie stacje rosyjskiej spółki w benzynę i diesel zaopatrują się w Lotosie (w 2008 roku kupowały od Orlenu). Zdaniem Wiśniewskiego, po przejęciu niemieckiej rafinerii stacje Łukoil zapewne zastąpią polskie paliwo niemieckim.

Wagit Alekpierow, prezes Łukoil, przyznał niedawno na łamach DGP, że od początku obecności spółki w Polsce panuje tu negatywne nastawienie do rosyjskiego biznesu.

– To dlatego nie weszliśmy w inwestycje rafineryjne w waszym kraju – powiedział.

112 stacji paliw pod logo Łukoil działa w Polsce