To, zdaniem ekspertów, kolejna przesłanka do stwierdzenia, że urząd dąży do utrzymania cen prądu dla odbiorców indywidualnych na poziomie zbliżonym do obecnego, czyli ok. 235 zł za 1 MWh – także w przyszłym roku.

– Zbyt wcześnie, żeby o tym mówić. Czekamy na ruch sprzedawców – odpowiada na takie spekulacje Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki.

Sprzedawcy prądu mają czas na złożenie nowych wniosków do połowy przyszłego tygodnia. Żeby zmiany taryf mogły wejść w życie od stycznia, regulator musi je zatwierdzić do 17 grudnia.

Co zrobią firmy energetyczne? Złożą wnioski o mniejsze podwyżki.

– Cena uwzględniana przy kalkulacji stawek będzie teraz niższa, bo stawki w hurcie trochę spadły. Wstępnie oceniam, że będzie wniosek o akceptację 12–14 proc. wzrostu – mówi Ireneusz Perkowski, prezes Enion Energia.

– Trudno się do oczekiwań urzędu odnieść, bo w przekazanym nam piśmie brakuje najważniejszej rzeczy, czyli informacji, jaką cenę hurtową na przyszły rok regulator uważa za uzasadnioną – mówi Grzegorz Lot, dyrektor ds. sprzedaży w Vattenfall Heat Poland.

Problem w tym, że chociaż ceny hurtowe spadają, to sprzedawcy chcą podwyżek w detalu. Oceniają, że ceny hurtowe na przyszły rok ukształtują się na poziomie 180–190 zł za 1 MWh. To o 10–20 zł mniej niż było w kontraktach na 2009 rok, ale i tak więcej niż 165 zł, a tyle regulator zaakceptował do kalkulacji cen detalicznych na ten rok. URE odmówił odpowiedzi na pytanie, jakie ceny hurtowe skłonny jest zaakceptować do kalkulacji taryf.

– Nie widzimy podstaw do akceptacji podwyżki cen hurtowych – powiedział tylko prezes Mariusz Swora.