To stawia nasz rynek w odmiennym położeniu niż przez kilka wcześniejszych tygodni, kiedy odstawaliśmy od zagranicznych rynków. Teraz straciliśmy bufor chroniący nas przed większą przeceną, gdyby wypadki na świecie rozwijały się po myśli sprzedających. W skali tego miesiąca przesunęliśmy się znacząco w górę w zestawieniu stóp zwrotu na emerging markets. Stało się tak głównie za sprawą wygasającej podaży akcji pochodzącej od tych, którzy robili miejsce w portfelu na kupno walorów PGE, oraz nieustannego napływu środków do funduszy lokujących na rynkach wschodzących, ze szczególnym uwzględnieniem europejskich emerging markets.

Znajduje to odzwierciedlenie w strukturze obrotów na GPW, gdzie nadal największe zlecenia mają ponadprzeciętne znaczenie. W przypadku spółek z WIG20 w minionym tygodniu było to 75,6 proc. wobec 65,6 proc. średnio w tym roku. Trudniej to porównywać z przeciętnym poziomem z dłuższego okresu, gdyż na klasyfikację zlecenia do grupy największych (powyżej 10 tys. euro) wpływ ma kurs złotego oraz sam poziom cen walorów (im wyższy, tym większe obroty na parkiecie).

Udział dużych zleceń w obrotach papierami z mWIG40 podniósł się do 78,7 proc. wobec 52,4 proc. przeciętnie w tym roku. Jednocześnie uwagę zwracało to, że mocny wzrost w segmencie blue chips nastąpił w ubiegłym tygodniu przy wyraźnie niższych obrotach. W II tygodniu października wynosiły ponad 1,3 mld zł średnio na sesję, w minionym tygodniu jedynie 1 mld zł. Ten element znacząco osłabia wymowę nowych szczytów.

Po ostatnich zwyżkach sytuacja na naszym parkiecie stała się bardziej zbieżna z tą na amerykańskim rynku. S&P 500 ma silne wsparcie nieco poniżej 1075 pkt, związane z wrześniową górką. U nas zaś bardzo istotne jest to, by WIG utrzymał się ponad sierpniowym maksimum przy 39,2 tys. pkt. W obu przypadkach przełamanie tych poziomów miałoby negatywny wydźwięk z punktu widzenia średnioterminowej koniunktury.

Warto odnotować spadek listopadowego indeksu Gfk, obrazującego nastroje niemieckich konsumentów. To kolejny rozczarowujący odczyt dotyczący zapatrywań konsumentów. Wcześniej słabo wypadł wrześniowy indeks w Ameryce. Jutro poznamy październikową jego wartość. W czwartek zaś - nastawienie europejskich konsumentów w październiku.

WYKRES DNIA

Kolejny odczyt PKB za III kwartał napłynął z jednego z ważniejszych rynków wschodzących—Korei. Wzrost w skali kwartalnej okazał się okazały i wyniósł 2,6 proc., najwięcej od 7 lat. W ujęciu rocznym sytuacja wygląda już inaczej. Wzrost wynosi jedynie 0,6 proc. Tak, czy inaczej dane okazały się lepsze od oczekiwanych. Przypomnijmy, że w minionym tygodniu słabiej od prognoz zaprezentowały się gospodarki chińska i brytyjska. Wydarzeniem tego tygodnia będzie czwartkowa publikacja amerykańskiego PKB. Spodziewany jest wzrost o 3,2 proc. w ujęciu zannualizowanym, czyli zakładającym taki sam rozwój w 3 kolejnych kwartałach.

Notowania EUR/USD

Mediana, czyli wartość dzieląca zbiór danych na połowy, prognoz analityków dla kursu EUR/USD na koniec tego roku kontrastuje z opiniami, jakie w ostatnim czasie zaczynają się pojawiać o czekającym dolara załamaniu. Przynajmniej w krótkim czasie niewiele osób na razie się tego spodziewa. Większość oczekuje, że EUR/USD na obecnym poziomie dotrwa do końca roku.

Problem z sugerowaniem się prognozami polega na tym, że przez większość czasu podążają one za kursem rynkowym. Jednocześnie bardziej gwałtowne ruchy są w stanie raczej przewidzieć projekcje poszczególnych ekspertów, a nie wypadkowa wszystkich opinii.

Dziś euro znów zmaga się z psychologiczną barierą 1,5 USD. W sumie 0,5 centa w górę i w dół od tego poziomu notowania krążą 4. kolejną sesję.