– Planowany koszt inwestycji to 10 mld zł – mówi Jakub Mielniczuk, rzecznik prasowy PPL. Przedsiębiorstwo lotnicze, zarządzające warszawskim lotniskiem przeznaczy do zabudowy 97 tys. mkw., na którym – według wstępnych szacunków – może powstać aż 250 tys. mkw. powierzchni komercyjnych. Jak twierdzi Jakub Mielniczuk projekt obliczony jest na 10–20 lat, a pierwsza łopata wbita może zostać w 2011 roku. Konkurs architektoniczny przedsiębiorstwo ogłosi w listopadzie.

– Przewidujemy, że rozstrzygniemy go na przełomie lutego i marca 2010 r. – mówi Mielniczuk. – Na pewno nie będziemy chcieli realizować projektu za własne pieniądze, ale przy współudziale inwestorów prywatnych. Być może powołamy osobną spółkę, która się tym zajmie – mówi Jakub Mielniczuk. Dodaje, że już teraz zgłaszają się firmy, które są zainteresowane projektem.

Co na to analitycy?

– Bliskość lotniska i sąsiedztwo biur przemawia za projektem, ale okoliczności biznesowe nie są sprzyjające – mówi Dorota Malinowska z Cushman & Wakefield, firmy doradczej na rynku nieruchomości. Obecnie wielu inwestorów na rynku nieruchomościowym boryka się z problemem pozyskania finansowania projektów. – Wymóg wysokiego wkładu własnego inwestycji wymusza poszukiwania dodatkowych inwestorów czy funduszy gotowych wydać pieniądze na projekt – mówi Dorota Malinowska.

Mimo to doradza PPL-owi przyśpieszenie działań. – Oczywiście im wcześniej, tym lepiej, gdyż nie jest wykluczone, że ktoś dysponuje działką o tak samo dobrych parametrach i ma podobne plany inwestycyjne – mówi Dorota Malinowska. Tymczasem Aleksandra Szarek z firmy doradczej Home Broker uważa, że PPL ze startem projektu powinien poczekać jeszcze przynajmniej dwa lata. – Rynek nieruchomości biznesowych nie wygląda najlepiej. Obecnie mamy do czynienia z nadmiarem tego typu obiektów – mówi Aleksandra Szarek.

Jednak PPL nie ma zamiaru zwlekać z projektem

– Chcemy to zrobić, bo mamy niewykorzystany teren– mówi Jakub Mielniczuk. Okęcie w realizacji tego projektu może czerpać pełnymi garściami z zachodnich wzorców. Największe europejskie lotnicze miasto zlokalizowane jest we Frankfurcie, ale podobne projekty szykuje się również w Dublinie. Do zabudowania jest tam aż 1,4 mln mkw. terenu.

Zbigniew Sałek, wiceszef Międzynarodowego Stowarzyszenia Menedżerów Lotnisk, przypomina, że formuła city portu jest stosowana w przypadku obsługujących dużą liczbę pasażerów portów przesiadkowych. Czy Warszawa spełnia takie warunki? Na razie nie. W 2008 roku lotnisko obsłużyło co prawda 9,46 mln pasażerów, a do 2015 roku jej szefowie prognozują wzrost ruchu do 12 mln osób.

Jednak według Zbigniewa Sałka problemem jest fakt, że tak dobrze zlokalizowane pod względem geograficznym miejsce do tej pory nie jest należycie wykorzystane jako port przesiadkowy. Obecnie przyciąga tylko Polaków, a tymczasem powinno działać jak magnes również na innych pasażerów z Europy Środkowo-Wschodniej. Żeby jednak wybrali Warszawę, potrzebne są atrakcyjne połączenia długodystansowe.

Do tego konieczna jest silna linia lotnicza. A tymczasem na razie oferta PLL LOT nie jest zbyt ciekawa. Przewoźnik oferuje tylko kilka tras do Stanów Zjednoczonych i Kanady, gdyż do obsługi większej liczby połączeń nie ma samolotów. Ma się to zmienić dopiero w 2011 roku, gdy do LOT trafią pierwsze nowe Boeingi 787 Dreamliner. Wtedy być może realnych kształtów nabierze również Airport City.