Nastroje lekko poprawiać może też Bayer, który rano pochwalił się nieco lepszymi od prognoz zyskami za III kwartał. Inwestorzy mogą też grać pod odbicie po dwóch dniach wyprzedaży na Wall Street.

Powyższe czynniki nie gwarantują, że dzisiejsza sesja w Warszawie, Frankfurcie, Paryżu czy Londynie przyniesie lekkie wzrosty indeksów. O tym zdecydują informacje płynące ze spółek (oprócz Bayer, raporty kwartalne opublikuje jeszcze BP, Daimler i Visa), a przede wszystkim popołudniowe dane makroekonomiczne z USA. O godzinie 14-tej zostanie opublikowany raport S&P/Case-Shiller nt. cen nieruchomości (prognoza: -12%), a godzinę później inwestorzy poznają październikowy odczyt indeksu zaufania amerykańskich konsumentów (53,1 pkt.).

Niezależnie co przyniesie wtorek, sytuacja na rynkach akcji coraz bardziej się komplikuje, co prawdopodobnie jest wstępem do dużej korekty. Ostatnie dwa tygodnie obfitowały na Wall Street w zaskakujące zwroty, gdy po pozytywnych impulsach ze strony spółek lub danych makroekonomicznych miała miejsce realizacja zysków, a gdy pojawiały się podażowe impulsy akcje były kupowane.

Do wczoraj można to było traktować jako efekt niezdecydowania inwestorów, związanego chociażby z bliskością psychologicznej bariery 1100 pkt. na indeksie S&P500, Niezdecydowania mogącego zarówno poprzedzać dalsze wzrosty, jak i spadki.

Rozstrzygnięcia jakie zapadły na Wall Street wczoraj, gdy po początkowych wyraźnych wzrostach popyt się załamał i indeksy runęły w dół wskazują, że decyzja o rozpoczęciu silniejszej korekty właśnie zapadła. Tak trzeba odczytywać zarówno techniczne sygnał sprzedaży wygenerowane na wykresie S&P500 (m.in. przełamanie wsparcia tworzonego przez szczyt z 22 września br., wstępny sygnał sprzedaży i negatywne dywergencje na MACD), jak i to, że podaż równie mocno zaatakowała skorelowanego z giełdami eurodolara czy surowce.

To niesie potencjalne zagrożenie wywołania sprzężenia zwrotnego, gdy wspomniane korelacje będą napędzały korektę na wszystkich trzech rynkach. Realizacja takiego scenariusza musiałby sprowokować podobną reakcję na GPW. Zwłaszcza w gronie największych spółek, które są najbardziej podatne na impulsy płynące z globalnych rynków.

W poniedziałek WIG20 spadł o 1,29% do 2.381,07 pkt a WIG o 0,95% do 39.881,63 pkt. Obroty na rynku akcji przekroczyły poziom 1,1 mld zł.