To obecnie największy spośród projektów w elektroenergetyce gazowej planowanych w Polsce. Elektrownia ma powstać na północy Polski, ale gdzie dokładnie, Energa nie chciała ujawnić. – To porozumienie nie jest ostateczne. Dajemy sobie jeszcze kilka miesięcy na odpowiedź, czy projekt będzie opłacalny. Ostateczna decyzja powinna zapaść na początku przyszłego roku – mówi Marcin Szpak, prezes Energa Trading.

Planowana inwestycja byłaby pierwszym projektem ESB w Polsce. Ocena jej opłacalności będzie analizą konkurencyjności elektrowni gazowej wobec projektowanych nowych elektrowni węglowych. Obecnie prąd z gazu jest droższy niż z węgla, ale źródła gazowe mają wyższą sprawność przetwarzania ciepła na prąd i emitują mniej CO2. Planowana elektrownia zużywałaby rocznie około 1,2 mld m3 gazu ziemnego, czyli więcej niż teraz zużywa cała polska elektroenergetyka. Sprawą zasadniczą jest więc uzyskanie pewności co do dostaw gazu. W ocenie Energi nie powinno być z tym problemów.

– Jest deklaracja ze strony PGNiG, że gdyby projekt był oddawany w planowanym terminie, czyli na przełomie lat 2015–2016, to będzie możliwość dostawy gazu – mówi prezes Marcin Szpak. Elektrownia miałaby zdolności produkcyjne rzędu 6 TWh rocznie. Jej uruchomienie pozwoliłoby Enerdze częściowo zmniejszyć zależność od producentów prądu spoza grupy. Projekt z ESBI jest częścią programu Energa Progaz, który zakłada uruchomienie przez Energę do końca roku 2015 gazowych źródeł prądu o mocy co najmniej 600 MW. W jego ramach wiosną 2009 roku Energa, PGNiG i Lotos rozpoczęły przygotowania do budowy elektrociepłowni gazowej w Gdańsku o mocy 200 MW.