W samo południe domy maklerskie zakończyły wczoraj przyjmowanie zapisów na akcje Polskiej Grupy Energetycznej od inwestorów indywidualnych. Tego samego dnia zarząd spółki powinien podjąć ostateczną decyzję o wysokości ceny emisyjnej sprzedawanych papierów i liczbie akcji, jaką będą mogli kupić inwestorzy indywidualni oraz instytucjonalni. – Posiedzenie zarządu w sprawie wysokości ceny emisyjnej i wielkości poszczególnych transz rozpocznie się późnym popołudniem. Liczba akcji przeznaczonych dla inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych może, ale nie musi się zmienić – mówi Dziennikowi Gazecie Prawnej Jacek Strzałkowski, rzecznik prasowy PGE.

Dla inwestorów indywidualnych, którzy przy zakupie akcji PGE posiłkowali się kredytem, szczególnie ważna jest ta ostatnia informacja. Wiadomo, że za jedną akcję nie zapłacą więcej niż 23 zł. Jednak od tego, ile ostatecznie akcji trafi do osób prywatnych, zależy skala redukcji zapisów. To przesądzi o opłacalności inwestycji dla tych, którzy finansowali ją kredytem (i zapłacili od niego prowizję). Im większa redukcja, tym więcej musi zyskać PGE w pierwszym dniu notowań, aby inwestorzy wyszli na plus. Zwykle bowiem gracze indywidualni sprzedają akcje zaraz na debiucie, aby nie płacić zbyt dużych odsetek od pożyczek.

Z wyliczeń firmy Expander wynika, że przy 90-proc. redukcji zapisów kurs PGE na debiucie powinien wzrosnąć o więcej niż 3,6 proc., aby na zakupie akcji zarobił inwestor, który zainwestował 10 tys. zł i wziął 100 tys. zł kredytu, od którego zapłacił 0,4 proc. prowizji. Przy redukcji rzędu 95 proc. do osiągnięcia zysku potrzebny będzie wzrost o co najmniej 7,3 proc., a przy redukcji na poziomie 98 proc. zwyżka musi wynieść aż 18,2 proc. Tymczasem analitycy nie spodziewają się aż tak dużego wzrostu na debiucie. Uważają, że wzrost kursu w pierwszym dniu notowań przekroczy 10 proc.

Tymczasem istnieje spore ryzyko, że redukcja będzie większa niż 95 proc. Przyczyną jest hojna oferta banków – można było bowiem wziąć kredyt na zakup akcji w wysokości nawet 10-krotności środków własnych. Według szacunków dziennika Parkiet, na zakup akcji PGE banki udzieliły około 15 mld zł kredytów. Oznaczałoby to – po dodaniu środków własnych inwestorów na poziomie ok. 1,5 mld zł (ze względu na lewar na poziomie 10-krotności środków własnych), że złożyli oni zapisy na akcje PGE warte 16,5 mld zł.

Według wyliczeń DGP, jeśli zgodnie z planem trafi do nich zaledwie 10 proc. sprzedawanych akcji PGE (o wartości 600 mln zł), redukcje zapisów przekroczą 96 proc. Nawet jeśli zarząd spółki podwoi transze dla osób fizycznych, redukcja będzie ogromna i wyniesie niemal 93 proc.

Także analitycy spodziewają się wielkiej redukcji akcji. – Przewidywaliśmy, że popyt na akcje PGE ze strony inwestorów indywidualnych wyniesie około 12 mld zł, ale wszystko wskazuje, że będzie to o wiele więcej. Jeśli transza indywidualna nie zostanie zwiększona, redukcje zapisów wyniosą najprawdopodobniej 97–98 proc. – mówi Roland Paszkiewicz z CDM Pekao. Od dzisiaj do piątku zapisy na akcje PGE będą składali inwestorzy instytucjonalni.

Odsetki od kredytów na akcje obniżą podatek

Wydatki związane z obsługą kredytu na zakup akcji stanowią dla inwestora koszt uzyskania przychodu. Zasadą jest, że kosztem uzyskania przychodu przy sprzedaży akcji będą tylko te wydatki na obsługę kredytu, które rzeczywiście są związane z zakupionymi akcjami. To oznacza, że inwestor zaciągający kredyt będzie mógł zaliczyć do kosztów część prowizji przypadającą proporcjonalnie na część kredytu, za którą rzeczywiście kupiono akcje oraz odsetki. Wydatki te podlegają rozliczeniu za rok podatkowy, w którym dokonano zbycia tych akcji, a inwestor zobowiązany jest do rozliczenia dochodu z tego tytułu w zeznaniu rocznym PIT-38. Domy maklerskie nie uwzględniają ich w informacji PIT-8C.