Wczoraj Getin Bank podpisał umowę na finansowanie sieci dilerskich Opla i Chevroleta. Przejmuje wszystkie umowy zawarte dotychczas przez GMAC Financial Services.

– Chodzi o finansowanie dilerów i importera. Dzięki umowie nasza oferta dla klienta detalicznego będzie także szerzej dostępna w salonach obu tych marek. Liczymy, że pozwoli nam to zwiększyć sprzedaż kredytów samochodowych i leasingu o 200–300 mln zł. Ta umowa jest jedną z największych na polskim rynku w ostatnich latach – mówi w rozmowie z DGP Grzegorz Tracz, wiceprezes Getin Banku.

Skutki kryzysu

Wczorajsza umowa to wynik ograniczenia działalności banku GMAC Financial Services w Polsce. Już od kilku miesięcy mówiło się, że zawiesi on działalność w Polsce i szuka chętnego na przejęcie finansowania sieci dilerskiej. GMAC kredytował zakup nowych i używanych samochodów wszystkich marek. W firmie nie chciano nam nic powiedzieć o planach. Uzyskaliśmy tylko informację, że 29 października bank zakończy udzielanie kredytów hurtowych dla dilerów Opla i Chevroleta w Polsce.

Nie udało nam się uzyskać informacji co z finansowaniem sieci dilerskiej Saaba, który był jedną ze sztandarowych marek w ofercie GMAC. Zmiany na rynku to efekt kryzysu, który szczególnie uderzył w banki samochodowe, uzależnione od subsydiów ze strony producentów aut i od sprzedaży samochodów. – Banki samochodowe kurczą się w oczach w ostatnich kwartałach i jest to efekt tego, że działały na zasadach nie do końca rynkowych. Kilka z nich pewnie będzie musiało zakończyć działalność – przewiduje Grzegorz Tracz.

Mniej pesymistyczny jest Wojciech Drzewiecki, ekspert rynku motoryzacyjnego z firmy Samar. – Trudno do końca przewidzieć, jak będzie ten rynek wyglądał. Jeżeli sprzedaż danego producenta będzie się dość dobrze trzymała, to i taki bank sobie powinien poradzić. Choć pewnie konieczne będą działania takie jak finansowanie zakupu samochodów innych marek. Uzależnienie od jednej marki nie jest na pewno dobrym rozwiązaniem – mówi w rozmowie z DGP.

Taką sytuację rynkową chce wykorzystywać Getin i zawierać umowy podobne do wczorajszej. – Widzę tutaj duży potencjał, zgłaszają się do nas duzi importerzy, ale na tym etapie nie mogę mówić o szczegółach – mówi Grzegorz Tracz. Choć zdaniem ekspertów silne banki samochodowe – jak VW Bank czy Fiat Bank – powinny przetrwać.

Alior wchodzi do gry

Wczoraj z ofertą kredytów na auta ruszył Alior Bank. Cele biznesowe są ambitne. – Chcemy w ciągu trzech lat wskoczyć na podium w tej konkurencji, czyli patrząc po dzisiejszych liderach branży, osiągnąć sprzedaż na poziomie miliarda złotych – mówi w rozmowie z DGP Przemysław Łaszczewski, dyrektor biura finansowania pojazdów.

W tym celu bank chce pozyskać do współpracy 200 punktów sprzedaży, dilerów i komisów samochodowych. – Przyszły rok chcemy zakończyć współpracą z 800 punktami. Nie chcę mówić o pożądanej proporcji salonów i komisów, bo konkurencja nie śpi – mówi przedstawiciel Alior Banku. Bank chce skusić klientów m.in. bardzo długim okresem kredytowania (nawet 100 miesięcy) i niskim oprocentowaniem.

– Będziemy oferować oprocentowanie zmienne już od 6,88 proc. – mówi Przemysław Łaszczewski. Alior chce oferować swój produkt nie tylko klientom salonów i komisów, ale także dilerom. – Jest jeszcze przestrzeń do zawierania umów z producentami samochodów – mówi Przemysław Łaszczewski. Zdaniem Wojciecha Drzewieckiego ceny kredytów samochodowych dla klientów detalicznych będą zależały od ogólnej kondycji rynku samochodowego. Według niego jest to też kwestia szeroko pojętej sytuacji prawnej. – Pod tym względem Polska jest krajem bardzo niestabilnym – mówi Wojciech Drzewiecki.