Tak postąpiła sieć pubów i barów Hugh McGee, która obniżyła o jedną piątą cenę Guinnesa serwowanego w przygranicznym miasteczku Letterkenny. Chce w ten sposób przyciągać konsumentów z sąsiedniej Irlandii Północnej, zaglądających tam od lat po zakupy.

Kiedy po 12-proc. spadku funta w ciągu roku klienci z brytyjskiej prowincji coraz częściej zaczęli zostawać w domu – bo w Irlandii było im z drogo - McGee poszedł w zeszłym miesiącu na radykalny krok: ściął cenę piwa do 3,50 euro. 

Krach funta staje się zagrożeniem dla Irlandii, której gospodarka zaczyna wykazywać oznaki wychodzenia z najgorszej recesji w historii kraju. Konsumenci zmierzają teraz na północ w poszukiwaniu tańszej żywności i telewizorów, spada liczba brytyjskich turystów, a eksporterzy, tacy jak Kerry Group, znany producent żywności czy C&C Group, ponoszą straty na swym największym europejskim rynku.

Do Wielkiej Brytanii trafia prawie 20 proc. irlandzkiego eksportu, a firmy albo tracą z powodu spadku sprzedaży, albo w momencie transferu zysku przeliczanego potem na euro. Dla porównania Niemcy, które są największą gospodarką w Europie, wysyłają do Wielkiej Brytanii tylko 8 proc. swojego eksportu. 

W trzecim kwartale irlandzka sprzedaż do Wielkiej Brytanii spadła o 23 proc., co oznacza dwukrotnie większą redukcję niż w pierwszym półroczu. 

Jedyną dobrą stroną słabego funta jest tańszy import, bo aż jedna trzecia importu Irlandii pochodzi z Wielkiej Brytanii. W rezultacie ceny we wrześniu spadły o 3 proc. w porównaniu z sytuacją sprzed roku,  ubrania i buty potaniały o 13 proc., a żywność i napoje – o 6 proc. 

Hugh Mc Gee mówi, że w swoich siedmiu barach, nocnych klubach i hotelach ściął już w tym roku ceny o 15-18 proc., a prócz tego obniża teraz ceny piwa, przynajmniej na trzy miesiące, do stycznia przyszłego roku.

POLECAMY:

Irlandzkie puby masowo idą pod młotek