Gdański dystrybutor prądu zamierza zainwestować w przyszłym roku w budowę i modernizację sieci elektroenergetycznych około 970 mln zł. To około 30 proc. więcej niż spółka wyda w tym roku. To jednak ciągle za mało, żeby mogła sprostać rosnącym potrzebom odbiorców przyłączanym do jej sieci. Dlatego Energa w połowie listopada we współpracy z Instytutem Energetyki zacznie sprawdzać, czy zwiększenie mozliwości przesyłowych sieci jest możliwe dzięki zastosowaniu tak zwanych stacji pogodowych wraz z miernikami temperatury kabli.

– System stacji i mierników zawieszonych na czterech liniach będzie pracował pod obserwacją przez rok. Chodzi o sprawdzenie, czy to rozwiązanie pozwoli na oszczędności w inwestycjach w nowe sieci, czy nie – mówi Alina Geniusz – Siuchnińska, rzecznik Energa Operator. Chodzi o to, że jeżeli jest zimno i wieje wiatr, to sieciami można przesyłać więcej prądu niż w warunkach, dla których były projektowane, czyli na ciepłe i bezwietrzne dni.

Jeśli eksperyment zakończy się powodzeniem, Energa będzie mogła uzyskać znaczne oszczędności. Budowa 1 km linii kosztuje około 0,5 mln zł, a system pomiaru pogody to wydatek rzędu 10 proc. kosztów budowy nowej linii. Gdyby okazało się, że dzięki stacjom pogodowym można zwiększyć przepustowość istniejących sieci, gdański dystrybutor mógłby więcej inwestować na przykład w przyłączenia farm wiatrowych.