III kwartał przyniósł wyhamowanie dynamicznego wzrostu liczby i wartości zleceń windykacji wzajemnych należności firm.

Wzrost windykacji

– To efekt mniejszych obrotów firm na rynku oraz większej staranności w sprawdzaniu kontrahentów i monitorowaniu płatności – mówi Grzegorz Błachnio z Euler Hermes. W przypadku jego firmy w I kwartale trafiło do windykacji ponad 16,2 tys. spraw o wartości prawie 0,59 mld zł. W III było to już niecałe 9,8 tys. spraw wartych 0,44 mld zł. Podobny trend widzi też firma Coface. Jeszcze po I półroczu podawała, że wartość zleceń na windykację zagraniczną wzrosła o ponad 100 proc., a na krajową ponad 150 proc. Po trzech kwartałach było to już odpowiednio 80 proc. i około 145 proc.

– Cały czas jednak, jeśli brać pod uwagę obie kategorie łącznie, wzrost jest ponaddwukrotny – mówi Beata Padzik z Coface. Oznacza to, że na obraz pierwszych dziewięciu miesięcy wpływa duży wzrost liczby zleceń z I półrocza. Eksperci komentują, że to efekt dużej nerwowości firm, które za wszelką cenę starały się odzyskać pieniądze od kontrahentów. – Ponownie znaczenia nabrała zasada, że kto szybciej dotrze do dłużnika, tym większą ma szansę na odzyskanie pieniędzy – mówi Beata Padzik.

Emocje powoli opadają

Przedsiębiorcy obawiali się, że gdy sytuacja gospodarcza się pogorszy i kontrahent upadnie, to znajdą się w grupie, która nie dostanie pieniędzy, bo za późno zażądała zapłaty za faktury z odroczoną płatnością. Gdy w połowie roku zaczęły się pojawiać bardziej optymistyczne dane gospodarcze, przedsiębiorcy mniej gwałtownie reagują na opóźnienia, co jednak nie oznacza, że problem zniknął. Rynek windykacji wciąż rośnie, bo nauczone kryzysem firmy zmieniły swoje podejście do zarządzania własną płynnością finansową.

– Po pierwsze, na bieżąco monitorują swoje należności i dużo szybciej reagują na ich opóźnienia. Po drugie, częściej korzystają z zewnętrznych firm windykacyjnych, automatycznie przekazując im każdą sprawę po określonym okresie opóźnienia w spłacie zobowiązań – mówi Maciej Hraczuk, członek zarządu i dyrektor działu windykacji Euler Hermes.

Piotr Krupa, prezes firmy windykacyjnej Kruk, sygnalizuje, że w przypadku jego firmy dynamiczny wzrost wartości spraw nastąpił przy niemal identycznej liczbie zleceń, co oznacza wzrost średniego zadłużenia firm. – To wynik problemów ze zdobyciem zamówień, z których można uzyskać środki na uregulowanie zobowiązań – mówi Piotr Krupa. Zwraca też uwagę, że obecnie te zaległości odzyskuje się ciężej ze względu na to, że problemy firm są poważniejsze.

– Dlatego obecnie proces windykacyjny jest dłuższy, składa się z większej liczby etapów i czynności operacyjnych – mówi Piotr Krupa. Spada też skuteczność, ale nie tak mocno, jak się można było spodziewać. – Po trzech kwartałach obserwujemy zaledwie 5-proc. spadek skuteczności windykacji w porównaniu z rokiem ubiegłym – mówi Agnieszka Marcinkowska z Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.

Nowe metody na kryzys

Być może to efekt tego, że nastąpiły też zmiany w działaniu firm w windykacji należności przedsiębiorstw. – Z uwagi na coraz powszechniej stosowane próby ukrycia majątku przez dłużników, rozwinęliśmy działania służące jego skutecznemu ustaleniu i odzyskaniu na rzecz klienta. Na przykład windykatorzy terenowi, z których każdy ma licencję detektywistyczną, współpracują z komornikami – mówi Maciej Hraczuk.

Windykatorzy sięgają też dalej, to znaczy angażują się w szukanie dłużników dłużnika, aby w ten sposób pomóc mu w spłacie zobowiązań wobec wierzyciela, który przekazał firmie zlecenie odzyskania należności. – Proponuje się też mniej standardowe warianty spłaty zaległych zobowiązań, np. tzw. rolowanie – mówi Beata Padzik.

Wyjaśnia, że jest to forma rozłożenia spłaty na raty umożliwiająca dalszą współpracę poprzez zobowiązanie odbiorcy do dokonywania regularnie nowych zakupów i jednoczesne regulowanie długu poprzez każdorazowe powiększanie należności za nowy towar o ratę zaległego długu. – Propagujemy też usługę monitoringu płatności, czyli kontroli należności już od momentu wystawienia faktury, przed powstaniem długu, co poprawia spływ należności – mówi Beata Padzik.