Firmy z USA odnoszą korzyści, kiedy dokonują wymiany przychodów w Europie. Euro osiągnęło w tym miesiącu poziom 1,50 dolara i podrożało w tym roku o 16 proc. w stosunku do amerykańskiej waluty.

United Technologies, producent silników lotniczych Pratt & Whitney dodaje 10 mln dolarów rocznie do zysków operacyjnych w przypadku każdorazowej zwyżki euro wobec dolara o jednego eurocenta – powiedział kilka dni temu szef finansowy koncernu Gregory Hayes. 

Prócz korzyści wynikających z wymiany walut, amerykańscy eksporterzy otrzymują wsparcie ze strony słabego dolara, gdyż ich towary są tańsze dla konsumentów w Europie i z większości krajów Azji – podkreśla Alexander Blanton, analityk z Ingalls & Synder w Nowym Jorku.

PPG, drugi na świecie producent farb, zrealizował w zeszłym roku za granicą 55 proc. swoich przychodów, wobec 34 proc. w roku 2002. Z powodu zmiany kursów walutowych firma zmniejszyła zyski w trzecim kwartale o 11 mln dolarów, czyli o 4 centy na akcji. „Stosując dzisiejszy kurs, zyski czwartym kwartale znacznie wzrosną” – mówi Charles Buch, szef koncernu.

Słaby dolar to “dobra wiadomość” – twierdzi Peter Bensen, szef finansowy koncernu McDonald’s, który dwie-trzecie swoich przychodów realizuje poza granicami USA. Jeśli za dziewięć miesięcy tego roku wymiana walut obcięła zyski o 22 centy na akcji, to w czwartym kwartale powinna już dodać po 6 centów do każdej akcji.