W dążeniu do odbudowy morale załogi do końca tego roku firma wstrzymała nowy rozdział obowiązków pracowniczych. France Telecom został sprywatyzowany w 1998 r. Od tego czasu pracę straciło 40 tys. pracowników, a nowy zarząd energicznie zabiega o podniesienie efektywności.

Najbardziej podatni na reorganizacyjny stres są pracownicy w wieku przedemerytalnym, zwłaszcza po 57. roku życia, którzy rozpoczynali pracę w czasie, gdy firma była monopolistą i należała do sektora publicznego. Z myślą o uspokojeniu zatrudnionych zarząd France Telecom zgodził się, by do emerytury mogli pracować w niepełnym wymiarze godzin bez uszczerbku dla zarobków.

Końcowy koszt tej inicjatywy nie jest dokładnie znany, będzie zależeć od wyników negocjacji ze związkami zawodowymi i zainteresowania w grupie wiekowej, do której jest skierowany. Dyrektor finansowy Gervais Pellissier potwierdził jednak, że chodzi o rząd wielkości 1 mld euro.

Suma ta może zostać wyasygnowana w zestawieniu finansowym za IV kwartał br. Inicjatywa obliczona jest na 3 lata i w ocenie Pellissiera może mieć "pozytywny efekt" na koszty firmy w przyszłych latach.

1 mld euro jest kroplą w morzu 27 mld euro przeznaczonych w latach 90. na sfinansowanie odpraw i wczesnego przechodzenia na emeryturę pracowników w ramach programu prywatyzacji, z czego 20 mld euro pochodziło od francuskiego rządu, który po prywatyzacji zachował 27 proc. udziałów.

Według Pellissiera, organizacyjna zawierucha nie miała wpływu na wyniki finansowe koncernu za III kwartał br. Sprzedaż spadła o 6,4 proc. do poziomu 12,69 mld euro, ale dyrektor przypisuje to recesji, zacieśnieniu regulacji i wahaniom kursów walut: funta i złotego.

Wielka Brytania jest, drugim po Francji, największym rynkiem France Telecom (gdzie jest właścicielem telefonii komórkowej Orange), zaś Polska czwartym największym (gdzie Francuzi kontrolują Telekomunikację Polską).

France Telecom jest największym w UE dostawcą superszybkich połączeń z internetem. Orange jest trzecim największym w Europie operatorem telefonii komórkowej.