Na pięciu traderów, analityków i menedżerów funduszy, pytanych przez Bloomberga, prawie trzech jest przekonanych, że ich premie za 2009 rok albo wzrosną, albo nie ulegną zmianie.

Ankieta potwierdzila zawodową solidarność finansistow. Na calym świecie zdecydowana większość profesjonalistów związanych z rynkiem sprzeciwia się interwencjom władz w celu ograniczenia wynagrodzeń. 51 proc. ankietowanych twierdzi, ze takie restrykcje jedynie zdławią korzystną innowacyjność. Tylko około 38 proc. sądzi, że ograniczenie płac będzie sprzyjać kontroli ryzykownych przedsięwzięć.

W USA, gdzie prezydent Barack Obama szydził z Wall Street „bo obowiązującą motywacją jest tam chęć szybkich zysków i rozdętych premii”, 65 proc. respondentów twierdzi, że restrykcje zniszczą innowacyjność.

Wyniki sondażu są sprzeczne z reakcją opinii publicznej na wiadomość, że uratowany przez rząd od bankructwa gigant ubezpieczeniowy American International Group wypłacał hojne premie pracownikom oddziału derywatów, których transakcje były w większości odpowiedzialne na ponad 100-miliardową dziurę w bilansie AIG.

Nic dziwnego, że finansiści spoza USA są bardziej optymistyczni od swych amerykańskich kolegów. Jeśli 30 proc. ankietowanych w Ameryce wierzy, że ich premie za 2009 rok będą wyższe niż w poprzednim roku, to takiego zdania jest 39 proc. reprezentantów Azji i 33 proc. Europejczyków. 

Równocześnie bankierzy pracujący poza Ameryką mniej wojowniczo odnoszą się do koncepcji ograniczania płac dla wyższych menedżerów sektora bankowego. Na przykład połowa Europejczyków jest zdania, że restrykcje pomogą w kontroli ryzykownych transakcji finansowych. Ale nadal 41 proc. przedstawicieli Europy i 47 proc. reprezentantów Azji, sądzi, że limitowanie wynagrodzeń zniechęci do innowacyjności.

Bloomberg przeprowadził swój sondaż w dniach 23-27 października, otrzymując odpowiedzi od 1452 finansistów na całym świecie.