Największy ubezpieczyciel w Polsce nabrał wiatru w żagle. Po zawarciu ugody między zwaśnionymi od lat akcjonariuszami PZU – Skarbem Państwa i holenderskim Eureko – wreszcie może pozwolić sobie na potężne akwizycje. Do tej pory grube miliardy leżały na bankowych kontach. Teraz PZU może zacząć je wydawać, bo inwestycji nie blokują już ani polski rząd, ani Holendrzy.

Tylko w tym roku PZU będzie miał około 10 mld zł wolnej gotówki. Andrzej Klesyk, prezes grupy PZU, mówi w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną, że okazji do zakupów na pewno nie zabraknie. – W ciągu najbliższych 18–24 miesięcy może pojawić się kilka ciekawych ofert – mówi. PZU ma na oku giganty, które kryzys zmusił do sprzedaży części biznesu.

Polski ubezpieczyciel nie zrezygnował z planów przejęcia działających w naszym regionie Europy spółek Alico, czyli części AIG sprzedającej polisy na życie. Wprawdzie ostatnio mówi się o wprowadzeniu Alico na giełdę, jednak nie jest to przesądzone. – Nikt nie wie, jak ten proces się skończy, cały czas wierzę, że jest szansa na przejęcie operacji tej spółki w centralnej Europie – mówi Andrzej Klesyk.

Kłopoty ma też holenderska grupa ING i belgijski KBC. Obie firmy muszą zwrócić 17,5 mld euro pomocy swoim rządom. Andrzej Klesyk spodziewa się też ofert na rynku rosyjskim czy ukraińskim. – Przyglądamy się każdej możliwej okazji do akwizycji w regionie. Cały czas działa kilkuosobowy zespół badający możliwość potencjalnych przejęć – mówi prezes PZU.