Wrześniowa sprzedaż w głównych centrach handlowych była słabsza niż zakładano, toteż detaliści nie mają pewności, ile powinni zamawiać na święta, mogą być więc zmuszeni do odnawiania zapasów na ostatnią chwilę. Ale globalny przemysł transportowy tkwi w okowach najgorszego kryzysu od przeszło 20 lat, dlatego nie może szybko zwiększyć wielkości ładunków, ani też błyskawicznie dostarczać towarów.

Ta sytuacja może oznaczać podwójny cios dla detalistów i producentów – ostrzega John Manners-Bell, szef analitycznej firmy Transport Intelligence. „Detaliści i producenci sparzyli się w zeszłym roku i będą teraz bardzo ostrożni, aby nie przesadzić z zapasami w okresie handlowego szczytu. Jeśli jednak przed świętami popyt konsumentów wyraźnie wzrośnie, możemy być pewni, że w przewozowym potencjale pojawi się wyrwa”.

Jego zdaniem takie firmy, jak Nokia, Ericsson i Philips już dały do zrozumienia, iż obawiają się problemów z dostawami na okres świąteczny. „Jeśli na rynku przewozów morskich mamy obecnie do czynienia z mniejszą częstotliwością rejsów i skromniejszym wyborem, to oznacza, że nie można swego kontenera wstawić na pierwszy lepszy statek, lecz trzeba czekać na załadunek tydzień albo dwa tygodnie” – twierdzi John Manners-Bell.

Kluczem do problemu jest kryzys w sektorze transportu. Wielkość przewozów morskich i lotniczych spadła o 20 proc. w pierwszym kwartale 2009 roku w porównaniu z tym samym okresem sprzed roku, a armatorzy, tacy jak Maersk i Hapag-Lloyd, ponoszą znaczne straty.

Chociaż stawki frachtów obecnie się stabilizują, w zeszłym roku spadły one o połowę. Producenci i detaliści płacą w tym roku około 600 funtów za kontener z towarami o pojemności 20 stóp przewożony z Chin do Europy, wobec 1.200 funtów w zeszłym roku. 

Detaliści korzystają z niskich cen, ale te spadły do takiego stopnia, że linie transportu morskiego dochodzą do wniosku, iż przewóz towarów jest już nieopłacalny – mówi Alan Braithwaite, prezes LCP Consulting, firmy konsultingowej w dziedzinie transportu i logistyki. W niektórych przypadkach operatorzy transportu morskiego wycofali się z kontraktów, gdyż ceny były zbyt niskie – dodaje Braithwaite.

“Jeden z detalistów uzgodnił ceny trzy miesiące temu, ale spółka przewozowa zagroziła wstrzymaniem dostaw, jeśli ceny nie pójdą w górę. Nasz detalista postanowił szukać kogoś innego, ale to na niego spada ryzyko ogromnego dyskomfortu”,

Usługi przewozowe stały się wolniejsze i mniej wiarygodne, co sprawia, że producenci, detaliści i hurtownicy przed świętami Bożego Narodzenia będą musieli mocno zabiegać o zdobycie alternatywnych połączeń transportowych. „Detaliści muszą mieć świadomość, że dla operatorów firm przewozowych dbałość o interes konsumenta w obecnych warunkach nie jest już żadnym priorytetem”.