Obecna recesja jest uważana przez specjalistów z branży mody za najcięższą od 20 lat. W tej sytuacji firma Versace przystępuje do dramatycznej restrukturyzacji, na jaką nie zdecydował się dotychczas żaden inny wiodący projektant mody. Może to skłonić innych do pójścia w jej ślady, bowiem zyski i sprzedaż spadają, a koszty są wysokie.

Restrukturyzacja Versace to pierwsze strategiczne posunięcie Giana Giacomo Ferrarisa, który w lipcu objął stanowisko dyrektora naczelnego firmy. Nowy szef zapowiedział, że w tym roku Versace poniesie straty w wysokości 30 mln euro (44 mln dol.) z powodu trudnych warunków handlowych, spowodowanych światowym kryzysem finansowym. Przewiduje się, że przychody, które w zeszłym roku wyniosły 336 mln euro, spadną do 273 mln euro w 2009 roku i 270 mln euro w przyszłym roku. Spółka spodziewa się rekordowo wysokiej straty, 400 tys. euro za 2008 rok.

– Żadna organizacja nie może dopuścić do utrzymywania się takiej sytuacji, zwłaszcza wobec braku perspektyw poprawy w 2010 roku – powiedział Gian Giacomo Ferraris.

Spółka zamierza zracjonalizować działalność zakładów produkcyjnych, z których wiele znajduje się we Włoszech, zmniejszyć sieć sprzedaży (obecnie 85 salonów) poprzez zamknięcie sklepów przynoszących straty i obniżyć inwestycje kapitałowe i koszty ogólne. Przewidziano likwidację około 350 miejsc pracy, czyli zwolnienie około 26 proc. pracowników na całym świecie. Te środki zostaną wprowadzone w połowie przyszłego roku. Najwięcej miejsc pracy stracą Włochy.

Według raportu firmy konsultantów Bain & Co wartość sektora dóbr luksusowych spadła z 167 mld euro w zeszłym roku do 153 mld euro w bieżącym roku.