Do wyboru przewoźnika może dojść jeszcze w tym roku. Resort rozważa oddanie przewozów nawet na 15 lat. Przygotowania do przetargu objętę są głęboką tajmenicą. Powód – resort z jego ogłoszeniem chce poczekać, aż opadnie temperatura związana z konfliktem między spółkami z Grupy PKP i samorządowymi PKP Przewozy Regionalne.

Niemal codziennie prowadzone są rozmowy w sprawie rozłożenia zaległości PKP PR na raty i resort nie chce pogarszać napiętej atmosfery. Dlaczego? PKP PR byłyby bardzo zainteresowane wystartowaniem w takim przetargu. Mogą jednak nie mieć żadnych szans już na starcie, ponieważ są w fatalnej kondycji finansowej. Długi samorządowej spółki wobec grupy PKP wynoszą już prawie 300 mln zł. W połowie października na wniosek PKP Intercity komornik zajął konta przewoźnika, który od kwietnia 2009 r. zaczął uruchamiać konkurencyjne dla PKP IC połączenia między największymi miastami i odebrał konkurencji podróżnych.

– Przetarg na połączenia międzywojewódzkie może oznaczać, że Ministerstwo Infrastruktury dba tylko o interes spółek PKP. Samorządowe PR w obecnej sytuacji finansowej i komornikiem w fimie nie miałyby szans na skuteczną walkę z Intercity. Może właśnie o to chodzi – mówi Adrian Furgalski, dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Wczoraj na spotkaniu z dziennikarzami, Andrzej Wach, prezes PKP, przekonywał, że rozpisanie przetargu na połączenia międzywojewódzkie to prawdopodobny scenariusz. Po południu nie chciał już się w tej sprawie wypowiadać.

Obecnie obowiązująca umowa na połączenia międzywojewódzkie wygasa w 2013 roku.