Sekwencja zdarzeń z ostatnich dni nie jest korzystna dla posiadaczy akcji, bo trudno mieć wątpliwości, że na koniec minionego tygodnia indeks wykonał ruch powrotny do sierpniowej górki, której wcześniejsze przebicie okazało się fałszywym sygnałem kupna. Dla inwestorów rozczarowanie jest jedną z najgorszych emocji. Z nim właśnie mamy obecnie do czynienia. Część inwestorów pokładała w ustanowieniu nowego szczytu trendu zwyżkowego nadziei na powstanie trwałej fali wzrostowej. Jeśli stanęli po stronie kupujących, to teraz będą wycofywali się z decyzji podjętej na podstawie błędnej przesłanki. To zaś wzmacniałoby tendencję zniżkową.

Od ostatniego szczytu WIG obecnie traci 5,8 proc., więc wciąż jeszcze wyraźnie mniej niż miały dwie najsilniejsze korekty trendu rosnącego. Od połowy czerwca do połowy lipca oraz na przełomie sierpnia i września zabierały indeksowi po ok. 8,6 proc. To z jednej strony wskazuje, że zniżki nie przybrały jeszcze „groźnego” z punktu widzenia obrazu rynku w dłuższym terminie charakteru. Z drugiej strony, wskazuje na drzemiący w rynku potencjał spadku. Sprzedający nie powinni mieć trudności ze sprowadzeniem indeksu do 36,8 tys. pkt, czyli o 8,6 proc. poniżej ostatniej górki. Jeśli nie udałoby się popytowi obronić tego wsparcia, dostalibyśmy mocny argument na rzecz rozpoczęcia trwalszego przesilenia. Wtedy średnioterminowe wsparcie przy 35,8 tys. pkt byłoby poważnie zagrożone.

Coraz większą uwagę przyciągają notowania złotego. Wczoraj wieczorem kurs CHF/PLN przełamał barierę 2,83 zł, co uruchomiło stop-lossy i wyprowadziło franka do blisko 2,87 zł. Potem sytuacja poprawiła się i kurs wrócił na niższe poziomy. W dalszym ciągu utrzymuje się jednak ponad barierą 2,83 zł, co skłania do stwierdzenia, że mamy właśnie do czynienia z kluczowymi rozstrzygnięciami dla średniookresowej tendencji.

Pozostanie powyżej tego poziomu do końca dnia będzie otwierało ostatecznie drogę do 3 zł, czyli spadku złotego o dalsze 5,5 proc. Widać tu oddziaływanie nastawienia inwestorów do ryzyka, które znajduje odbicie również w cenie dolara. Euro wraca dziś w pobliże 1,47 USD, zapowiadając dalszy ruch w dół, przynajmniej do 1,44-1,45. Tutaj mamy średniookresowe wsparcie. Wciąż widać duże powiązanie rynku walutowego i akcji. Kondycja dolara oddziałuje też na surowce. Słabnąca koniunktura giełdowa tworzy coraz ciekawszy klimat dla zaplanowanego na ten tydzień debiutu walorów PGE.

WYKRES DNIA

Wrzesień był kolejnym miesiącem kiedy roczna dynamika spadku wydatków budowlanych w Ameryce przyspieszała. Tym razem wyniosła 13 proc. Było to efektem regresu w budownictwie innym niż mieszkaniowe. To potwierdza, że sektor nieruchomości komercyjnych stanowi coraz większy problem w USA. Natomiast segment mieszkaniowy stopniowo stabilizuje się. Innym powiewem optymizmu w tym względzie był gwałtowny wzrost liczby podpisanych umów kupna domów. We wrześniu wyniósł aż 19,8 proc. w skali roku, co było jednym z najlepszych wyników w historii tych danych. Widać tu było efekt ulg podatkowych, zachęcających do zamykania transakcji.

Notowania surowców

Mimo ostatniej zniżki, która sprowadziła indeks CRB o ponad 4 proc. poniżej ostatniego szczytu, nie wyrządziła ona notowaniom surowców dużej szkody. CRB utrzymuje się powyżej szczytów z czerwca i sierpnia, znajdujących się nieco poniżej 270 pkt. Dopóki ta bariera nie zostanie przełamana jest szansa na podtrzymanie korzystnego klimatu na rynku towarów.

Sprzyja temu fakt, że surowce odrobiły relatywnie niewielką część ubiegłorocznej przeceny. Nie dotarły jeszcze choćby do jej 38,2-proc. zniesienia.

Jednocześnie w ostatnich dniach zarysowała się polaryzacja zachowań poszczególnych surowców. Mocno tracił gaz naturalny, wyraźnie spadła cena aluminium, po mniej niż 2 proc. zmieniły się notowania miedzi, ropy, czy złota (to ostatnie poszło nawet w górę).