Euro to już teraz waluta stosowana w umowach ubezpieczenia.

– Nawet polskie prawodawstwo stosuje już od kilku lat unijną walutę, zwłaszcza w sektorze ubezpieczeń – zwraca uwagę Leszek Alexander Konopka, prezes firmy brokerskiej Gras Savoye w Polsce.

Transpozycje kolejnych unijnych dyrektyw poskutkowały wdrożeniem do polskich ustaw i rozporządzeń sum gwarancyjnych w euro. Jest tak na przykład przy obowiązkowym ubezpieczeniu odpowiedzialności cywilnej brokera czy przy obowiązkowym ubezpieczeniu OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. Efekt jest taki, że towarzystwa przy szacowaniu składek muszą uwzględniać zmiany kursu walut, bo rok temu 1 mln euro miał inną wartość niż obecnie.

– Jedna waluta będzie gwarancją stabilności tych sum, a tym samym stabilności składek w ubezpieczeniach obowiązkowych – mówi Leszek Alexander Konopka.

To niejedyny przykład tego, jak praca w różnych systemach walutowych i wahania kursów walut utrudniają pracę brokerom obsługującym przedsiębiorców czy samym przedsiębiorcom.

– Zwłaszcza w ostatnim okresie niestabilności gospodarczej wahania kursu euro sięgające kilkudziesięciu procent utrudniały wyliczanie na przykład należnego odszkodowania czy wartości majątku – mówi Leszek Alexander Konopka.

Z tym ostatnim problem mają przede wszystkim firmy kupujące za granicą maszyny i urządzenia.

– Wartość wielu maszyn i urządzeń kupowanych za euro po roku lub dwóch latach trzeba odpowiednio przeszacowywać – mówi Dominik Stachiewicz, dyrektor generalny MAI CEE, międzynarodowej firmy brokerskiej.

Chodzi o to, że suma ubezpieczenia musi odpowiadać wartości asekurowanego mienia. Co prawda niewielkie różnice rzędu 10 czy 15 proc. są akceptowalne, ale przy większych różnicach może już pojawiać się problem z uzyskaniem pełnego odszkodowania.

Przyjęcie euro ułatwi też życie firmom działających w skali międzynarodowej, dla których brokerzy przygotowują programy ubezpieczeniowe i potem administrują nimi, bo ułatwi to porównywanie ofert. Trzeba pamiętać, że zgodnie z zasadą swobody świadczenia usług można lokować ryzyka polskiego klienta u każdego ubezpieczyciela z siedzibą w Europie, który notyfikował chęć obejmowania Polaków swoimi ubezpieczeniami w Komisji Nadzoru Finansowego.

– Jeżeli sumy ubezpieczenia, franszyzy i inne parametry ochrony wyrażone są w euro, wówczas koszt ubezpieczenia i innych serwisów jest łatwiej porównywalny dla klienta i obsługującego go brokera – mówi Sławomir Bany, prezes Aon w Polsce. 

Łatwiej wtedy przygotować zestawienie ofert ubezpieczeniowych i rekomendację, za której jakość broker odpowiada.