Cena ropy naftowej po dojściu w drugiej połowie października do 80 USD za baryłkę, odbiła się od tego poziomu i weszła w kanał spadkowy. Zwyżka notowań tego surowca, trwająca od końca września, zakończona została formacją głowy z ramionami, co zdaje się sugerować odwrócenie obserwowanego ruchu wzrostowego. Biorąc pod uwagę długość linii szyi oraz poziom wsparcia, wyznaczony przez lokalny szczyt z połowy września, oczekiwać można, że cena „czarnego złota” kontynuować będzie zniżkę w okolice poziomu 72 USD za baryłkę.

Miniony tydzień cena ropy Brent rozpoczęła od gwałtownego spadku z okolic 80 USD do 77 USD za baryłkę. Zniżka ta dokonała się przede wszystkim pod wpływem umacniającego się dolara amerykańskiego. Kolejnym czynnikiem osłabiającym ceny ropy był fakt, iż grupa nigeryjskich bojowników podpisała w niedzielę zawieszenie broni, które pozwoli na rozpoczęcie rozmów pokojowych z rządem Nigerii. Ataki na instalacje naftowe w delcie Nigru ograniczały przez ostatnie 3 lata produkcję ropy naftowej. W kolejnych dniach lekkie odreagowanie spadków nastąpiło pod wpływem publikacji danych przez American Petroleum Institute (API) na temat zapasów ropy naftowej. Według tej instytucji zapasy „czarnego złota” spadły w zeszłym o 3,5 mln baryłek wobec prognozowanego wzrostu o 1,8 mln baryłek.

Jednak zapasy benzyny oraz produktów ropopochodnych spadły mniej niż przewidywano. W zeszłym tygodniu na rynek napłynął także komunikat członków Organizacji Krajów Producentów Ropy Naftowej (OPEC), którzy oświadczyli, iż biorąc pod uwagę zwiększenie poziomów produkcji zdecydować mogą na posiedzeniu w grudniu o zwiększeniu wydobycia ropy, pod warunkiem wzrostu cen oraz dalszego spadku zapasów. Jeśli jednak do tego czasu ceny ropy nie wzrosną istotnie, trudno będzie państwom OPEC dojść do porozumienia. W drugiej części minionego tygodnia cena tego surowca odnotowała jednodniowy blisko 4-procentowy wzrost po publikacji lepszych od oczekiwań danych na temat dynamiki amerykańskiego PKB. Lepsze od prognoz tempo wzrostu gospodarczego dało nadzieję na wzrost popytu na surowce, jednak ten nastrój na rynku nie trwał długo i na zakończenie tygodnia cena „czarnego złota” powróciła do spadków.

Cena miedzi w dalszym ciągu znajduje się w rozpoczętym na przełomie roku trendzie wzrostowym. W zeszłym tygodniu jednak obserwować można było lekki spadek ceny tego metalu, która zbliżyła się tym samym do linii wspomnianego trendu wzrostowego. Na początku zeszłego tygodnia cena miedzi krótkotrwale wsparta została przez informację o silnym wzroście importu tego metalu przez Chiny. We wrześniu import tego metalu przez Państwo Środka wzrósł o blisko 30%, co rozbudziło nadzieje na powrót gwałtownego rozwoju tamtejszej gospodarki. W dalszej części tygodnia obserwować można było spadek notowań tego metalu pod wpływem umacniającego się dolara, a także informacji o wzroście zapasów w magazynach monitorowanych przez Londyńską Giełdę Metali. Reakcja notowań miedzi na publikację dynamiki amerykańskiego PKB była podobna do tej, którą mogliśmy obserwować w przypadku ropy. Po gwałtownej zwyżce cena metalu powróciła do poziomu sprzed odczytu, kontynuując spadki. 

Początek tygodnia był również spadkowy na rynku złota oraz srebra. Metale te traciły na wartości spadając do poziomów odpowiednio: 1026 USD oraz 16,050 USD za uncję. Zniżka notowań złota i srebra zakończyła się wraz z publikacją danych na temat dynamiki PKB USA, a do końca tygodnia ceny tych kruszców pozostały względnie stabilne.