Zarówno autorzy ankiety banku centralnego, jak i sami bankowcy studzą optymizm – poprawa dotyczy tylko kredytów krótkoterminowych.

Ostrożnie z optymizmem

– Odbijamy się od dna, ale to nie znaczny, że sytuacja się szybko poprawi. Mimo że gospodarka znajduje się w relatywnie dobrej kondycji, to dopiero przy wzroście przynajmniej 3–4 proc. mogą pojawić się wyraźne sygnały zwiększenia akcji kredytowej dla firm – mówi w rozmowie z DGP Krzysztof Gerlach, dyrektor ds. kredytów dla sektora MSP w BRE Banku. Zdaniem bankowców firmy nie zgłaszają popytu na kredyty długoterminowe. Niejednokrotnie w ostatnich miesiącach zdarzało się tak, że mimo pozytywnej decyzji w sprawie kredytu, firmy z niego rezygnowały, nie mając przekonania, w jakim kierunku rozwinie się sytuacja w gospodarce. Warunki kredytowe w przypadku kredytów długoterminowych mają być nadal zaostrzane, choć przez zdecydowanie mniejszą część banków (80 proc. banków nie zamierza zmieniać kryteriów przyznawania kredytów). Jak przyznaje Krzysztof Gerlach banki coraz chętniej kredytują samorządy. – W III i IV kwartale widzimy wzrost na tego typu kredyty – mówi.

Trudniej o hipoteki i gotówkę

Z ankiety NBP wynika także, że 1/4 banków zaostrzyła warunki przyznawania hipotek – działo się to głównie poprzez zwiększenie marż kredytowych i pozaodsetkowych kosztów kredytu. Nieco ponad 10 proc. banków zapowiada dalsze zaostrzanie warunków, choć zdarzają się pojdyncze banki, które te warunki złagodzą. Zróżnicowane były natomiast oceny popytu na tego typu kredyty, który dla całego sektora minimalnie wzrósł, choć oczekiwania formułowane w II kwartale wskazywały na większe zainteresowanie tego typu kredytami. Obecne oczekiwania dotyczące popytu są optymistyczne – prawie 50 proc. banków przewiduje wzrost popytu. Wraz z rosnącym bezrobociem doszło do zaostrzenia warunków kredytowych w przypadku kredytów konsumpcyjnych. – Jeżeli bezrobocie będzie rosło, banki zaostrzą kryteria. Jeżeli sytuacja na rynku pracy nie będzie się pogarszać, zaostrzenia mogą dotyczyć tylko pewnych segmentów klientów – twierdzi Łukasz Molenda odpowiedzialny za kredyty dla osób fizycznych w BZ WBK. Jak podkreśla, banki już zmieniły zasady wyliczania zdolności kredytowej, zmniejszają poziom dopuszczalnego zadłużenia w stosunku do dochodów. Widać też wyraźne ograniczenie wysokości kredytów udzielanych „na dowód”, czy zwiększone wymagania dotyczące udokumentowania zarobków. Choć z badań NBP wynika, że popyt na tego typu kredyty wzrośnie, będzie jednak działo się to wolniej. – Dynamika popytu nie spada, ale jest mniejsza, klienci ograniczają apetyt na pożyczki i już na etapie wnioskowania o kredyt zgłaszają mniejsze kwoty, średnia kwoty dla wniosków są dwukrotnie mniejsze niż przed rokiem – podkreśla Łukasz Molenda.