Popyt na sprzedawane w publicznej ofercie akcje Polskiej Grupy Energetycznej przekroczył oczekiwania władz spółki. Popyt był 7,5 razy większy niż liczba oferowanych akcji, których pula wynosiła blisko 260 mln zł. Cena emisyjna ustalona na maksymalnym pułapie 23 zł za akcję oznacza, że spółka uzyska ze sprzedaży swoich akcji około 6 mld zł, czyli o około 1 mld zł więcej, niż planowała. Jej kapitalizacja przy cenie 23 zł za akcję wyniesie około 40 mld zł i będzie ponad cztery razy większa niż Enei, która wczoraj była warta około 8,4 mld zł. To przede wszystkim skutek konsolidacji elektroenergetyki z 2007 roku, która dała PGE uprzywilejowaną pozycję na rynku.

PGE ma większe moce

Widać to przede wszystkim po udziale Grupy w rynku produkcji. PGE dostała elektrownie o mocy około 12,4 tys. MW, a Enea o mocy niespełna 3 tys. MW. Poza tym Enea nie ma własnych kopalni, które posiada PGE. – Siła PGE polega na tym, że około 70 proc. energii elektrycznej wytwarza z węgla brunatnego z własnych kopalni. W rezultacie jest ona beneficjentem wzrostu cen energii, bo nie rosną jej koszty zakupu węgla, a powiększa się marża na produkcji energii elektrycznej – wyjaśnia Kamil Kliszcz z Domu Inwestycyjnego BRE Banku.

Enea ma gorsze wyniki

W I półroczu 2009 r. przychody ze sprzedaży netto grupy PGE wyniosły około 11,1 mld zł, a zysk netto około 2,3 mld zł netto. W tym samym okresie przychody ze sprzedaży Enei wyniosły około 3,6 mld zł, a jej zysk netto wyniósł niespełna 392 mln zł. W I półroczu tego roku PGE wyprodukowała około 26,4 TWh energii elektrycznej. Z tego swoim odbiorcom detalicznym sprzedała około 14,7 TWh, a resztę kupili sprzedawcy prądu spoza Grupy. PGE jest jedyną Grupą, która produkuje więcej prądu, niż sprzedaje własnym klientom. Enea pod względem produkcji ustępuje PGE o kilka długości. W I półroczu wytworzyła niespełna 6 TWh prądu, a odbiorcom końcowym sprzedała około 8,3 TWh. Wydobycie i wytwarzanie generuje około 70 proc. zysku operacyjnego PGE. W przypadku Enei procentowo jest to nieco mniej, bo około 20 proc. Tyle że pod względem nominalnym ta różnica jest ogromna – PGE w I półroczu zarobiła na wytwarzaniu około 2,1 mld zł, a Enea nieco ponad 10 proc. tej kwoty.

Dystrybucja nie pomaga

Duże dysproporcje są także w przypadku dystrybucji czy sprzedaży detalicznej. PGE ma około 5 mln odbiorców, czyli dwukrotnie więcej niż Enea (ta ma ich 2,3 mln). W rezultacie PGE swoim klientom sprzedaje też dwa razy więcej prądu niż Enea. Dlatego ta pierwsza firma w I półroczu tego roku zarobiła na dystrybucji około 207 mln zł, a Enea około 112 mln zł. Na dodatek w przypadku PGE dystrybucja stanowi ok. 30 proc. aktywów ogółem, a w przypadku Enei jest to 40 proc. aktywów Grupy. Taka struktura również nie pomaga mniejszej spółce. – Ponieważ ten segment jest regulowany, to przychody w przeliczeniu na ilość przesłanej energii są podobne. To jest tak, że im w Grupie więcej aktywów dystrybucyjnych, tym rentowność niższa. Wynika to ze struktury grup, a nie z jakości zarządzania czy efektywności kosztowej – mówi Kamil Kliszcz.