Złoto podrożało o 1 proc. podchodząc do bariery 1100 dolarów na fali generalnego ożywienia na rynkach kapitałowych i surowcowych. Zdaniem inwestorów Federalna Rezerwa USA potwierdzi dzisiaj potrzebę utrzymania stóp procentowych na niskim, niemal zerowym poziomie, przez dłuższy okres czasu.

Efektem jest solidne odbicie na giełdach oraz spadki jena i dolara. Japońska waluta potaniała wobec 16 innych światowych walut, a dolar stracił w stosunku do koszyka 14 głównych walut. 

Słaby dolar wypchnął w górę ceny surowców, zwiększając ich atrakcyjność jako alternatywne lokaty inwestycyjne. W pierwszej kolejności złoto, ale także ropę naftową, która podrożała o 0,6 proc. do 80,11 dolarów za baryłkę. W ślad za złotem drożały metale przemysłowe. Na London Metal Exchange miedź zwyżkowała o 1,9 proc. do 6585 dolarów za tonę, a nikiel o 2,1 proc. do 18 175 dolarów za tonę.

Indyjski impuls

Złoto w natychmiastowej dostawie podrożało o 10,99 dolarów do 1095,40 dolarów za uncje w Londynie. We wtorek metal podskoczył aż o 2,4 proc., do czego mógł przyczynić się wczorajszy zakup 200 ton złota przez Indie z rezerw Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

”Zakup złota przez Indie miał psychologiczny wpływ na inwestorów. Sądzą oni teraz, ze także inne banki centralne zaczną kupować złota do swoich rezerw” – mówi Ellison Chu, rezydujący w Hongkongu menedżer ds. drogocennych metali w Standard Bank Asia.

Jego zdaniem złoto najpewniej pozostanie na obecnie wysokim poziomie. "Mamy przed sobą sezonowy popyt na złoto przed świętami Bożego Narodzenia i obchodami chińskiego Nowego Roku” - argumentuje Chu.

POLECAMY: -> Indie kupiły 200 ton złota w MFW