Wszystkie zasoby GM – zarówno ludzkie, jak i finansowe – były w ciągu minionego roku skoncentrowane na odrodzeniu kluczowych operacji w Ameryce Północnej oraz na zwiększeniu wagi azjatyckiego biznesu, który odnosi sukcesy. Równocześnie rentownemu biznesowi w Ameryce Łacińskiej pozwolono na dryfowanie.

Jednak w Europie koncern przestał się zajmować sprawami operacyjnymi od kiedy oferta konsorcjum kanadyjskiej firmy Magna International i rosyjskiego Sbierbanku została pod koniec maja wybrana, jako najlepsza do przejęcia 55 proc. udziałów Opla-Vauxhalla. Załoga Opla miała objąć dalsze 10 proc. udziału w zamian za ustępstwa, a GM planował zatrzymać 35 proc.

Michael Robinet, wiceprezydent konsultingowej firmy CSM Worldwide, wskazuje, że „w Oplu od prawie roku do chwili obecnej dokonywały się ustawiczne zmiany, ale nie przeprowadzanio żadnej istotnej restrukturyzacji. W wysiłkach na rzecz restrukturyzacji pozostał on w tyle za innymi producentami samochodów”.

Fritz Henderson, szef GM powiedział wczoraj, że koncern wkrótce przedstawi plan restrukturyzacji Niemcom i rządom innych krajów europejskich, w których Opel prowadzi działalność, w tym Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Oczekuje się, że spółka powróci do tego samego planu, który został nakreślony na początku tego roku.

Skąd zdobyć 3 miliardy euro?

Podczas gdy Opel, i Vauxhall, jego brytyjski oddział, potrzebują silnej operacyjnej ręki, główny problem GM sprowadza się teraz do tego, skąd zdobędzie on 3 mld euro, które – jak sam powiada – są niezbędne do dalszego prowadzenia działalności w Europie. Niemcy zapewniły Komisję Europejską, że ich pomoc może dostać każdy „wybrany inwestor”, ale urzędnicy w Berlinie uważają, że GM jest z tej opcji wykluczony.

GM ze swej strony sygnalizuje, że zamierza zwrócić się do Berlina i innych rządów europejskich o pomoc finansową. To postawi rząd Niemiec, który bynajmniej nie kryl swej furii z powodu zwrotu w GM o 180 stopni, w bardzo niezręcznej sytuacji: jeśli odmówi GM pieniędzy, Opel najpewniej zbankrutuje, czego Berlin chciałby za wszelka cenę uniknąć.

Wiele będzie zależeć od przedstawionego przez GM planu restrukturyzacyjnego oraz od tego, czy uda mu się na rynku pozyskać pożyczki komercyjne. Co może pomóc GM to fakt, że biznes Opla kręci się znacznie lepiej niż zakładano, dzięki zachętom do kupna samochodu, które zwiększyły sprzedaż w kilku krajach europejskich. Carl-Peter Forster, szef GM na Europę, powiedział wczoraj, że sytuacja Opla pod względem napływu gotówki uległa poprawie.

„W GM muszą być podjęte pewne zabiegi w zakresie kreatywnej księgowości, jeśli ma on zreorganizować operacje europejskie. Ale ze strategicznego punktu widzenia, Opel jest krytycznym elementem w globalnym imperium GM” – mówi Aaron Bragman, analityk w IHS Global Insight.