Według planów rura ma przebiegać po dnie Bałtyku; pierwsze dostawy gazu mają być uruchomione pod koniec 2011 roku. Polska strona uważa, że położenie gazociągu na dnie morza, a nie pod nim może w przyszłości ograniczać swobodę żeglugi, a w konsekwencji rozwój portów w Szczecinie i Świnoujściu. Jak wyjaśnił dyrektor Urzędu Morskiego w Szczecinie Andrzej Borowiec, jedynym ograniczeniem dostępności portów polskich dla żeglugi powinny być parametry statków, które mogą przejść przez Cieśniny Duńskie, czyli o maksymalnym zanurzeniu 17,5 m. W tej chwili wodny tor podejściowy do Świnoujścia jest głęboki na 14,5 m. Rura na jego dnie zablokuje ewentualne jego pogłębienie w przyszłości.

Jak zaznaczył Budzanowski stanowisko polskiego rządu jest "absolutnym priorytetem" i zostało już stronie niemieckiej przedstawione w oficjalnych dokumentach. Wiceminister wziął udział w Szczecinie w posiedzeniu Społecznej Rady Konsultacyjnej w sprawie budowy terminala LNG w Świnoujściu. "W rozmowach ze stroną niemiecką poruszane są dwie kwestie - kwestia zagospodarowania przestrzennego, jak ona będzie wyglądać po stronie niemieckiej w związku z budową Nord Stream, oraz kwestia negatywnego, wg polskiej strony, wpływu budowy na środowisko naturalne" - zaznaczył Budzanowski.

Jak poinformował, rozmowy prowadzone są na poziomie "międzyrządowym", a zaangażowane w nie są m.in. resorty środowiska, spraw zagranicznych i infrastruktury obu państw. Według wiceministra, efektem negocjacji jest zobowiązanie strony niemieckiej, że w nowym planie zagospodarowania przestrzennego znajdzie się zapis, że Nord Stream, czy każda tego typu inwestycja w przyszłości, musi być wkopana w dno morskie.