To narastanie wartości może mieć katastrofalne konsekwencje – powiedział Darling w wywiadzie dla telewizji Bloomberg. Według agencji kwestia ta może znaleźć się wśród kluczowych tematów spotkania ministrów finansów G20, zwołanego na piątek do szkockiej miejscowości St.Andrew.

O podobnych zagrożeniach wspomniał już Międzynarodowy Fundusz Walutowy i profesor Nouriel Roubini z New York University, który przewidział początek kryzysu finansowego w 2007 roku.

Federalna Rezerwa USA, Europejski Bank Centralny i Bank Anglii podjęły w tym tygodniu kroki w kierunku wycofania się z części nadzwyczajnych programów stymulacyjnych, które uruchomiono dla wydobycia światowej gospodarki z najgłębszej recesji od lat 30. minionego stulecia.

Prawie zerowe stopy procentowe w USA, Wielkiej Brytanii i Japonii spychają w dół dolara i podsycają wartość aktywów =-mówił kilka dni temu Roubini. Surowce na czele ze złotem znajdują się na rekordowych poziomach, a niskie koszty pieniądza wypychają w górę ceny nieruchomości i akcji.  Także Aleksiej Kudrin, minister finansów Rosji przyznał, że Rosjan niepokoi problem. “Musimy z wielką ostrożnością postępować z tak ogromną ilością płynności, wstrzykniętej do gospodarki”.

Henrique Meirelles, gubernator banku centralnego Brazylii powiedział w Oxfordzie trzy dni temu, że “istnieje potrzeba międzynarodowej współpracy w dla powstrzymania nierównowagi i procesu budowania tzw. bańki. Część z tych działań będzie wymagała międzynarodowych regulacji i zsynchronizowania przepisów w kilku krajów”.

Darling chce, żeby plany dotyczące cen aktywów zostały włączone do szerszych regulacji porządkujących globalną gospodarkę oraz żeby G20 zaostrzyło kontrolę nad bankami, które wini się za chaos na rynku w okresie minionych dwóch lat.

Ministrowie finansów i szefowie banków centralnych spotykają się dzisiaj wieczorem w ośrodku golfowym na północ od Edynburga i zamierzają zakończyć dyskusje w sobotę po południu. Jak pisze Bloomberg, można spodziewać się podziałów w kwestii, czy bańkę można właściwie zidentyfikować i zlikwidować bez wyrządzenia szkód dla gospodarki.

Na kraje G20 przypada około 83 proc. światowej gospodarki.