Przyjęcie euro będzie bardzo korzystne nie tylko dla posiadaczy kredytów w euro, ale też dla osób zadłużonych we frankach. Już w momencie gdy nasza waluta znajdzie się w tzw. korytarzu walutowym (ERM2 ), wahania kursu w stosunku do euro zostaną ograniczane do plus/minus 15 proc. Wprawdzie kurs franka w stosunku do euro teoretycznie może się mocno zmieniać, ale doświadczenie pokazuje, że szwajcarski pieniądz jest bardzo ściśle związany ze wspólną walutą.

– W ciągu ostatniego roku kurs franka wahał się od 2 zł do ponad 3 zł. Wahania franka do euro są wielokrotnie mniejsze, więc ryzyko walutowe przy kredytach we frankach po przyjęciu euro na pewno spadnie. To jest dobra informacja dla wszystkich osób, które mają kredyty we frankach szwajcarskich – mówi Paweł Majtkowski z Finamo.

Od 2002 roku, czyli od momentu gdy w portfelach obywateli 12 krajów Unii Europejskiej pojawiło się euro, poziom wahań tej waluty w stosunku do franka nie przekroczył 12 proc. Europejska waluta kosztowała maksymalnie 1,67 franka, a najmniej 1,45 franka. Zdaniem ekspertów niewiele się w tej sprawie w najbliższym czasie zmieni i frank nadal będzie bliźniaczą walutą euro. Co to oznacza dla osób, które mają kredyty frankowe? Po przyjęciu euro nie będzie dochodziło do sytuacji, w której w ciągu kilku miesięcy wartość zadłużenia we franku wzrośnie o 50 proc. i gwałtownie zwiększy się wysokość miesięcznej raty ( z czym mieliśmy do czynienia w ostatnim roku). 

– Ryzyko walutowe nie zostanie całkowicie wyeliminowane, ale radykalnie się zmniejszy. Z punktu widzenia warunków, jakie są w umowie kredytowej, nic się natomiast nie zmieni, bo będzie ta sama marża, LIBOR i inne warunki określone w umowie – mówi Agnieszka Nachyła z banku Millennium.

Jednak fakt, że nic się w umowach nie zmieni, nie dla wszystkich osób mających kredyty we frankach jest dobrą wiadomością. Dużo zależy od tego, kiedy kredyt został udzielony. W ostatnim czasie bowiem marża od kredytów we frankach sięgała nawet 6 proc. Istnieje spore ryzyko, że w rezultacie oprocentowanie takiego kredytu we frankach będzie wyższe niż pożyczek w euro, które będzie można zaciągnąć po wejściu do unii walutowej. Eksperci radzą, aby w takim przypadku zrefinansować zadłużenie, czyli wziąć nowy, tańszy kredyt w euro i spłacić nim stare zadłużenie we frankach. W zupełnie innej sytuacji będą osoby, które wzięły kredyt w szwajcarskiej walucie np. dwa lata temu i mają bardzo niską marżę ( ok. 1 proc.). Takim kredytobiorcom zamiana kredytu z franka na euro najprawdopodobniej nie będzie się opłacała. 

– Stopy procentowe w Szwajcarii są i w zasadzie zawsze były niższe niż w strefie euro. Jeśli mamy niską marżę, to nie widzę powodu, by zamieniać kredyt na euro, nawet jeśli w tej walucie w przyszłości będziemy zarabiali – mówi Paweł Majtkowski.

Nadal jednak nie wiadomo, kiedy Polska przystąpi do strefy euro. Prawdopodobnie stanie się to nie wcześniej niż w 2015 roku.

– Nikt nie wie, kiedy uda nam się zbilansować budżet i ograniczyć narastanie długu publicznego. Możemy mieć też problemy z inflacją. Według mnie nie ma w tej sytuacji sensu ocenianie kredytów walutowych pod kątem tego, co się stanie, gdy wejdziemy do strefy euro – uważa Marek Nienałtowski z Money Expert.

Trzeba jednak mieć świadomość, że niezależnie od daty przyjęcia euro ekonomiści spodziewają się teraz umocnienia naszej waluty.

– Niemal wszystkie znane mi prognozy mówią, że w najbliższym czasie złoty będzie zyskiwał na wartości – potwierdza Marek Nienałtowski. 

Przewidywania, że złoty się wzmocni, nie pochodzą wyłącznie od polskich analityków. Ostatnio Bank of America Merrill Lynch w raporcie napisał, że polska waluta jest niedowartościowana.

Jeśli złoty będzie zyskiwał na wartości, to nasze zadłużenie w walutach obcych będzie spadać. Na koniec pierwszego półrocza tego roku łączna wartość kredytów w walutach obcych wynosiła ponad 145 mld zł. Eksperci szacują, że ok. 140 mld zł to kredyty w szwajcarskiej walucie. Jeszcze rok temu ponad 90 proc. wszystkich udzielanych kredytów mieszkaniowych stanowiły kredyty frankowe.