Jak zmieniają się zachowania konsumentów pod wpływem obecnego kryzysu?

Amerykanie wydają rocznie na żywność 1 bln dolarów, z czego połowę w sklepach spożywczych, a połowę poza domem, w restauracjach i podobnych placówkach. Podczas obecnej recesji w USA można zauważyć pewien odwrót od segmentu „poza domem” i powrót do sklepu spożywczego.

Czy konsumenci będą przechodzić raczej od górnego segmentu rynku do dolnego – a może ruch będzie w obu kierunkach?

W naszym przypadku – w obu. Weźmy na przykład posiłki. W USA oferujemy markę Hamburger Helper – produkt należący do segmentu value brand, czyli charakteryzujący się korzystną relacją walorów użytkowych do ceny, bardzo prosty, bardzo wygodny, którym można nakarmić rodzinę złożoną z czterech lub pięciu osób. Podczas tej recesji cieszy się wielkim powodzeniem. Na przeciwległym biegunie mamy zestaw mrożonych dań – wszystkie bardzo wysokiej jakości: na przykład chiński posiłek pod marką Wanchai Ferry za 7 czy 8 dolarów na dwie osoby. Jak widać, mamy możliwości po obu stronach.

Jednym z najważniejszych problemów branży są ceny surowców. Czy ostry wzrost cen cukru to bardzo niepokojące zjawisko?

Monitorujemy sytuację, ale tak naprawdę wcale nas nie martwi. Obecna szpica powstała między innymi dlatego, że przed półtora rokiem wypadł z produkcji wielki zakład przetwórczy w stanie Georgia w USA. Teraz ten obiekt powoli wznawia produkcję, co naszym zdaniem powinno pomóc. Proszę rozumieć: my działamy w tej branży i co roku kupujemy zboża – kukurydzę, pszenicę, ryż – a także oleje i cukier. Ceny zawsze fluktuują, a wystąpienie w danym roku deficytu któregoś surowca, z takich czy innych powodów, nie jest niczym niezwykłym.

Czy przewidujecie, że ceny surowców rolnych, które znacznie spadły, teraz odbiją?

Tak przypuszczamy. Wobec tempa wzrostu Chin i Indii uważamy, że wzrost popytu na wszystkie te surowce będzie miał trwały charakter. Przewidujemy, że po wyjściu z obecnej recesji wystąpi inflacja na umiarkowanym poziomie. Liczymy się z jednocyfrową inflacją rzędu 4 lub 5 procent. To jest ważne, bo w latach 80. i 90. wzrost cen w naszej branży był niski, od 0 do 1-2 proc.