Przez ostatnie dziesięć lat sprzedaż z okazji Halloween systematycznie rosła: w tym roku sprzyjał temu dodatkowo fakt, iż 31 października przypadł w sobotę i że zbiegło się to z przerwą semestralną w wielu szkołach. – Halloween staje się zjawiskiem naprawdę istotnym dla handlu detalicznego – mówi Bryan Roberts, analityk w firmie doradczej Planet Retail. – Sądzę, że w tym roku był dla detalistów szczególnie owocny. – Planet Retail przewiduje, że obroty mogą przekroczyć 235 mln funtów wobec 195 mln w zeszłym roku.

Firmy Tesco, J Sainsbury i Asda przewidywały, że sprzedaż z tej okazji będzie większa niż na Walentynki. Sieć Fortnum & Mason o połowę zwiększyła zapasy halloweenowych gadżetów, ale i tak nie sprostała zapotrzebowaniu na szkielety z białej czekolady, które rozeszły się w parę dni.

Asda, druga co do wielkości sieć detaliczna w Wielkiej Brytanii (własność amerykańskiego Walmarta) przygotowała dla klientów o 10 proc. więcej dyń niż w zeszłym roku. Angel Fancy Dress, największa z brytyjskich firm handlujących kostiumami, twierdzi, że tegoroczna sprzedaż jest o 20 proc. większa niż w 2008 roku.

Popyt na rozmaite gadżety sprawia, że detaliści urozmaicają i powiększają ofertę. Nowe produkty wprowadziła np. sieć piekarni Greggs, zachęcając personel do przebrania się w ten dzień. Firma spodziewała się podwoić obroty okolicznościowymi wyrobami w stosunku do zeszłego roku, gdy przez cztery tygodnie sprzedała ich 1,3 miliona.

Detaliści chcą przy tym skorzystać na zniknięciu z rynku firmy Woolworths, która zbankrutowała pod koniec zeszłego roku i która miała duży udział w ulicznym handlu przed Halloween. Markę firmy przejęła Shop Direct Group, która również stara się nie wypuścić z ręki możliwości sprzedaży z takiej okazji.

Sukces na Halloween nie oznacza jednak, że detaliści mogą liczyć na równie udaną sprzedaż przed Bożym Narodzeniem. – To zjawisko stosunkowo nowe i ma własną dynamikę. Sądzę, że okres przedświąteczny nie będzie dla handlu detalicznego tak pomyślny – mówi Bryan Roberts.