W dzisiejszych czasach musisz liczyć się z tym, że ręka, którą podajesz uczestnikowi biznesowego spotkania w USA, zostanie w powietrzu – ostrzega Jacqueline Whitmore, autorka książki „Business Class: Etiquette Essentials for Success at Work” (Klasa biznes, czyli podstawowe zasady etykiety, od których zależy sukces w pracy). Nie dlatego, by nastała moda na złe maniery, lecz z powodu powszechnego strachu przed wirusem H1N1.

Załóżmy jednak, że nie boisz się świńskiej grypy na tyle, by unikać dotyku ludzi, z którymi załatwiasz sprawy. No i co? Jak ma wyglądać poprawne powitanie w miejscu pracy? Mocno, rzeczowo ściskasz dłoń? Całujesz w oba policzki? A jak różnicować powitania w zależności od płci witanych i od kontynentu, kraju i branży?

Andrew Gormley, dyrektor pionu męskiej konfekcji w sieci Harvest Group, zaopatrującej domy mody, mówi, że w jego branży całowanie to chleb powszedni. – W świecie mody ludzie zachowują się trochę tak jak w serialu „Absolutnie Fantastycznie” – co chwila słychać: „kochanie”, „kotku” i tak dalej. Ale mimo wszystko raczej nie wita się całusem dyrektora do spraw mody w wielkiej sieci. Dyrektor Gormley ma doświadczenie w dziedzinie powitań w rozmaitych krajach. – Często bywam w Chinach, gdzie służbowe relacje są bardzo formalne i nacechowane szacunkiem. Ale pracowałem też w Turcji, a tam mężczyźni obejmują się, trzymają się za ręce i całują na powitanie.

Podobnie uważa Meredith Hanahran, kierowniczka działu marketingu w biurze podróży Cheapflights. – W co bardziej konserwatywnych krajach Bliskiego Wschodu powitanie mężczyzny i kobiety ogranicza się najwyżej do podania ręki albo poklepania po klatce piersiowej, co jest oznaką uszanowania. Natomiast wśród mężczyzn powszechne jest całowanie na powitanie w oba policzki, z równoczesnym uściskiem dłoni – zależnie od stopnia znajomości. To jest oznaka braterskiej zażyłości, podkreślanie znaczenia więzi rodzinnych. Meredith Hanahran dodaje, że oczywiście są wyjątki. – Na przykład w Libanie osoby odmiennej płci całują się na powitanie nie dwa, a trzy razy.

Żadne próby uogólnień nie oddadzą mnóstwa niuansów i konwencji. W północnej części Europy niby to króluje uścisk ręki – ale oprócz tego obowiązują rozmaite niepisane kanony. W Niemczech podaje się rękę – ale nikomu nie przyjdzie do głowy zwracać się do rozmówcy po imieniu. Natomiast w Islandii praktycznie używa się wyłącznie imion.

Co zrozumiałe, w ramach tego samego kraju także istnieją znaczne różnice. – Często pracuję w Miami. Tu panuje znacznie bardziej łacińska kultura niż w pozostałych części USA – mówi pani Whitmore. – Pocałowanie w policzek osoby, znanej z kontaktów biznesowych, jest uważane za dość normalne, odmiennie niż w innych rejonach kraju.

A różnice między branżami? Don McGown, partner w londyńskiej filii firmy prawniczej Allen & Overy, ostrzega: – Prywatnego klienta, którego dobrze znasz i z którym masz kontakty od lat, możesz uścisnąć. Natomiast podobny gest wobec klienta „komercyjnego” byłby czymś niesłychanym.

Rachel Holland, specjalistka od etykiety działająca w Wielkiej Brytanii, głosi prymat uścisku ręki. – Uściskiem ręki wyrażasz: Chcę cię poznać, dotykać, patrzeć na ciebie i wspólnie z tobą działać – mówi. – Należy zaczynać i kończyć spotkanie uściskiem dłoni. Zaczynając od pocałunku, przekraczasz pewną linię – rozbrajasz się. Trudniej wtedy twardo poprowadzić rozmowy. Dodaje, że przedwczesny pocałunek może wyczerpać cały zasób poufałości. – Jeśli zacząłeś od pocałunku, to już doszedłeś do ściany. Inaczej jest z uściskiem dłoni.

Jacqueline Whitmore ostrzega, że tej zimy w ogarniętych paniką przed pandemią USA może być krucho z pocałunkami i uściskami dłoni. Natomiast zwraca uwagę, że w kręgach biznesu pojawiła się nowa forma powitania z minimalnym fizycznym kontaktem. Spopularyzowali ją prezydent Barack Obama i jego żona Michelle podczas kampanii prezydenckiej. – W związku z H1N1 coraz częściej widzi się „przybijanie pięści” – wyjaśnia.