MAŁGORZATA KWIATKOWSKA

Ile jesteście gotowi zapłacić za akcje GPW?

JOCHEN BIEDERMANN

Sądzę, że złożyliśmy bardzo atrakcyjną ofertę, ale nie zdradzę, ile zaproponowaliśmy za jedną akcję GPW. Złożyliśmy ją samodzielnie, bez inwestora finansowego. Zawiera ona też pomysły na rozwój warszawskiego parkietu. Jeśli zwyciężymy w przetargu, wszystkie plany omówimy z zarządem GPW i przedstawicielami rynku, bankami, brokerami i emitentami. W Polsce pojawiły się obawy, że inwestor branżowy będzie starał się przenosić notowania najbardziej atrakcyjnych spółek z GPW na rodzimy rynek. Nie jesteśmy tym zainteresowani. Zaproponowaliśmy rozwiązania, które mają uniemożliwić takie działanie. Jesteśmy gotowi dać GPW pierwszeństwo w działaniu w Europie Środkowo-Wschodniej. Od początku wiedzieliśmy, że takie są wymagania MSP i polskiego rynku.

Jak oceniacie dotychczasowe inwestycje GPW w regionie, m.in. zakup 25 proc. ukraińskiej giełdy Innex? Na ile może ona liczyć na wsparcie finansowe Deutsche Boerse?

Nie znamy szczegółów tej inwestycji. Jeśli GPW zwróci się do nas o wsparcie, na pewno się jej przyjrzymy. Biorąc pod uwagę dłuższą perspektywę, jesteśmy do niej nastawieni pozytywnie. Na razie jednak sytuacja na Ukrainie jest bardzo trudna.

Niespodzianką była decyzja Nasdaq OMX, zaproszonego do prywatyzacji GPW, który chce zaoferować na platformie MTF możliwość handlu akcjami z WIG20.

Byłem trochę zaskoczony, słysząc o tych planach, ale nie chcę komentować planów konkurencji. W Europie Zachodniej konkurencja ze strony platform MTF jest coraz większa. Warszawa ma na razie monopol na handel papierami polskich spółek, ale na jej miejscu przygotowałbym się do takiej konkurencji. Jako potencjalny inwestor tego dopilnujemy. Można to zrobić, stosując m.in. co najmniej tak samo dobrą technologię oraz skracając czas przeprowadzenia transakcji. Druga sprawa to konkurencyjne stawki opłat dla uczestników rynku.