Po uznanym za sukces piątkowym debiucie Polskiej Grupy Energetycznej Skarb Państwa może mieć problem z finalizacją kolejnej dużej prywatyzacji. Wiele wskazuje na to, że porażką może zakończyć się sprzedaż większościowego pakietu akcji warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych. Wśród uczestników polskiego rynku kapitałowego pojawiają się jednak głosy, że nie będzie to dla Ministerstwa Skarbu Państwa, kierowanego przez Aleksandra Grada duże zmartwienie, bo i tak dostanie pieniądze z dywidendy.

– Nie zdziwiłbym się, gdyby giełda nie została sprywatyzowana. Minister skarbu przeforsował zmiany umożliwiające wypłatę dywidendy przez GPW – mówi przedstawiciel jednego z domów maklerskich.

Gra o 500 mln zł

Do tego roku GPW nie mogła wypłacać dywidendy z zysków. Po zmianach w prawie, które niedawno weszły w życie, firma wypłaci Skarbowi Państwa ok. 500 mln zł z zysków z kilku ubiegłych lat. Termin wypłaty wyznaczy Rada Giełdy, możliwe, że na listopadowym posiedzeniu. MSP od początku deklarowało, że sprzeda większościowy pakiet GPW, tylko jeśli firma wypłaci dywidendę, ponieważ nie chce oddawać gotówki zebranej w jej kasie.

Ministerstwo w piątek dostało trzy ostateczne oferty na zakup akcji GPW, jednak zapowiedziało, że otworzy je dzisiaj. Nie chciało odpowiedzieć na pytanie, ile z tych ofert pochodzi od członków giełdy, do których może trafić ok. 23 proc. akcji firmy, a ile od inwestorów branżowych zainteresowanych pakietem kontrolnym (minimum 51 proc. akcji). Wiadomo jednak, że jedną na pakiet kontrolny złożyła niemiecka Deutsche Boerse, która poinformowała o tym przed weekendem.

DGP dowiedział się, że druga oferta pochodzi od członka giełdy, portugalskiego Banco Espirito Santo de Investimento. – Rozwijamy w Polsce działalność bankową i brokerską. Wierzymy w duży potencjał rozwoju warszawskiej giełdy. To ciekawa okazja inwestycyjna i dobry sposób na pokazanie naszego zaangażowania na polskim rynku – powiedział DGP Rodrigo Carvalho z polskiego oddziału BESI.

Zostaje więc jeszcze jedna oferta. Może ona pochodzić od firmy zainteresowanej pakietem strategicznym. MSP zaproszenie do prywatyzacji GPW wysłało – poza DB – jeszcze do London Stock Exchange, która jednak z zakupu zrezygnowała, oraz do Nasdaq OMX i NYSE Euronext. Ostatnia oferta może pochodzić od jednej z tych firm. Jednak całkiem prawdopodobne, że żadna z tych wielkich giełd Warszawą się nie zainteresowała, a trzecia oferta przysłana została przez członka giełdy. Wśród wstępny zainteresowanych było sześć firm: poza Banco Espirito Santo, Goldman Sachs International, Wood & Company Financial Services, Concorde Ertekpapir, Merrill Lynch i Pekao. Najbardziej prawdopodobne jest zainteresowanie Pekao. Innych krajowych instytucji prywatyzacja GPW nie zainteresowała.

Członkowie giełdy chcą debiutu

– Nie dziwię się, że krajowi członkowie GPW nie złożyli ofert na kupno mniejszościowych pakietów akcji GPW. Osiągnięcie pakietu nawet 5 proc. nie da realnego wpływu na działanie giełdy, bo decydujący głos będzie należeć do inwestora większościowego – mówi Maria Dobrowolska, prezes Izby Domów Maklerskich.

Dodaje, że jeśli zobowiązania potencjalnego inwestora branżowego wobec naszego rynku zostaną w umowie zapisane w sposób bardzo twardy, a za ich złamanie zostaną ustalone dotkliwe kary, do podpisania umowy prywatyzacyjnej GPW w ogóle nie dojdzie.

Jej zdaniem, GPW powinna zostać sprywatyzowana poprzez ofertę publiczną, w której akcje mogłyby kupić m.in. instytucje finansowe działające na polskim rynku, w tym brokerzy. – GPW ma ciągle bardzo duże możliwości samodzielnego rozwoju i wzrostu kapitalizacji dzięki spółkom, które pojawią się na rynku – dodaje. Giełda generuje zyski, więc jeśli będzie potrzebowała np. nowego systemu transakcyjnego, to nie musi korzystać ze wsparcia kapitałowego i może go po prostu kupić.

Brak zainteresowania inwestorów branżowych to ostatnio problem Skarbu Państwa. Niedawno fiaskiem zakończyła się próba sprzedaży w ten sposób 67,05 proc. spółki energetycznej Enea. Z tej transakcji do budżetu państwa miało trafić kilka miliardów złotych. – Inwestorzy branżowi najwyraźniej nie akceptują wycen finansowych proponowanych przez MSP. Do tego dochodzi lepsza sytuacja inwestorów finansowych, którzy są nadpłynni i mają większy apetyt na ryzyko. Inwestorzy branżowi są mniej skłonni do wydawania pieniędzy, ponieważ powszechny jest problem z utrudnionym dostępem do kredytu – mówi Roland Paszkiewicz z CDM Pekao.