Analitycy przewidują, że trzy amerykańskie banki inwestycyjne, które uniknęły bankructwa w kryzysie, wypłacą w tym roku 29,7 miliarda dolarów premii. To o prawie 3 miliardy dolarów więcej niż rekordowa kwota z 2007 roku. Przedstawiciele Morgan Stanley i JP Morgan Chase nie chcieli komentować tych doniesień. Rzecznik prasowy Goldman Sachs oświadczył tylko, że bank zawsze wypłaca premie w zależności od zysku.

Z analizy nowojorskiej firmy badawczo-doradczej Options Group wynika, że premie dla pracowników sektora finansowego na świecie wzrosną w tym roku o 35-40 proc. Nadal jednak nie powrócą do poziomu z 2007, z powodu średnio 40-45 procentowej obniżki w roku ubiegłym.

Goldman Sachs, Morgan Stanley i JP Morgan wypłacą w tym roku prawie 50 miliardów dolarów na wynagrodzenia. Największy w tym udział Goldman Sachs, który w drugim kwartale zanotował rekordowy zysk. W 2008 roku koszty wynagrodzeń tych trzech nowojorskich banków wynosiły 30,1 miliarda dolarów.

Z powodu publicznej nagonki niektóre banki decydują się na wypłatę znacznej części premii w akcjach. Zapowiedzi o obcinaniu bonusów dla menadżerów na Wall Street nie zmniejszyły też finansowych oczekiwań. Z ankiety przeprowadzonej przez eFinancialCareers.com, stronę dla osób poszukujących pracy w sektorze finansowym, wynika, że jedna trzecia finansistów na kierowniczych stanowiskach oczekuje w tym roku wzrostu premii. 11 proc. liczy nawet, że będą one dwukrotnie wyższe.

Paul Hodgson, ekspert Corporate Library, ostro skomentował decyzje o gigantycznych premiach. „Wygląda na to, że ani groźby rządu, katastrofalne PR, zazdrość czy rosnące bezrobocie nie powstrzymają tych ludzi”- stwierdził Hodgson.