Do końca sierpnia Japonia kupiła amerykańskie papiery dłużne na kwotę 105 mld dolarów, wyprzedzając Chiny jako największy zagraniczny nabywca i zwiększając swój stan posiadania do 731 mld dolarów, co stanowi przeszło 10 proc. całego rynku – wynika z najnowszych danych Departamentu Skarbu USA.

“Amerykańska gospodarka boryka się z podwójnym wyzwaniem w postaci recesji spadku kredytów’ – mówi Akira Takei, szef rynku obligacji denominowanych w innej walucie niż jenny w Mizuho Asset Management w Tokio – “Teraz przed USA będzie potrójne wyzwanie, bo dochodzi deflacja. A to jest dobre dla rynku obligacji rządowych”.

Mizuho Asset Management i Mitsubishi UFJ Asset Management należą do największych inwestorów w bony skarbowe USA. Wychodzą z założenia, że odpowiedź Ameryki na recesję i reakcja rządu japońskiego w tracie tzw. straconej dekady lat 1990., są podobne. 

Michael Ponad, strateg ds. stóp procentowych w brytyjskim Barclays, który jest jednym z 18. bezpośrednich dealerów handlujących z Federalną Rezerwą, faworyzuje obligacje stanowiące zabezpieczenie przed inflacją tzw. TIPS. I twierdzi, że azjatyccy inwestorzy, w tym z Japonii, kupują obligacje obawiając się dalszego spadku wartości dolara i przyspieszenia inflacji

Groźba deflacji, czyli powszechnego spadku cen, który umacnia wartość obligacji ze względu na ich ustaloną z góry kwotę płatności, sprawia, że Treasuries są atrakcyjne dla japońskich inwestorów nawet jeśli rentowność obligacji wzrosła w porównaniu z zeszłorocznym minimum. Ceny konsumpcyjne w USA spadły we wrześniu o 1,3 proc. w skali roku, a w lipcu – aż o 2.1 proc., czyli najwięcej od 1950 roku. 

Dziesięcioletnie papiery dają realny zysk w wysokości 4,91 proc., czyli o 1,42 proc. ponad średnią za okres ostatnich pięciu lat.

Zakupy Japonii przebiły podobne transakcje Chin, które zwiększyły stan posiadania o 9,6 proc., czyli o 69,7 mld dolarów, do łącznej kwoty 797 mld dolarów. Pęd Japończyków do amerykańskich obligacji rozpoczął się w maju 2008 roku, kiedy aktywa te w posiadaniu Toki spadły do 575, 3 mld dolarów, czyli najniższego poziomu od czterech lat.