Bez wątpienia wciąż pozostaje ona ważnym punktem odniesienia dla oceny wydarzeń na warszawskim parkiecie, ale jednak stała się dużo mniej istotna.
Tak, czy inaczej, inwestorzy odebrali to jako zachęcający sygnał i wyprowadzili dziś indeks w okolice 40 tys. pkt. Do tegorocznego rekordu brakowało w tym momencie jedynie ok. 200 pkt. Od początku dnia widać jednak duży wpływ na wydarzenia na naszym rynku indeksów europejskich. Gdy te zeszły pod kreskę, u nas skala zwyżek została zredukowana do minimum. Podobnie, jak nasz WIG zachowuje się węgierski BUX. To dodatkowo pokazuje, jak duże znaczenie ma zachowanie światowych rynków.

Mamy dziś kolejną porcję wyników finansowych polskich firm. Tym razem banki pozytywnie zaskoczyły. Po rozczarowaniu, jakim były osiągnięcia Millennium, czy BRE, korzystnie w III kwartale wypadły Pekao oraz ING BSK. Zgodnie z oczekiwaniami wypadł Cyfrowy Polsat, który jednak zarobił mniej niż rok wcześniej. Bardzo słabo wypadło LPP, 6. najważniejsza spółka z mWIG40. Wykazała jedynie 0,5 mln zł zysku netto wobec blisko 41 mln zł rok wcześniej. Kurs tej firmy mimo to rośnie. Zyskują też pozostałe wymienione przedsiębiorstwa. To potwierdza przypuszczenia, że podawane wyniki mogą raczej wpływać na siłę relatywną warszawskiego parkietu względem innych rynków, czy też na zachowanie poszczególnych firm względem siebie, ale nie stanie się czynnikiem determinującym koniunkturę.

Nastroje na Starym Kontynencie schłodziła publikacja listopadowego indeksu ZEW, opisującego nastroje analityków i inwestorów w Niemczech. Spadł po raz 2. z rzędu. Poprawiają się jednak oceny bieżącej sytuacji, choć rozdźwięk pozostaje w dalszym ciągu ogromny. Tym samym mamy potwierdzenie, że specjaliści z rynków finansowych wciąż nie widzą znaczących oznak ożywienia gospodarczego. W obecnych warunkach najgorszym rozwiązaniem byłoby to, gdyby oceny bieżącej sytuacji nadal poprawiały się bardzo powoli, a do tego zaczął zmniejszać się optymizm na przyszłość.

Ciekawie wygląda relacja między zapasami miedzi i jej ceną. Monitorowane przez amerykański Comex zapasy wzrosły właśnie do najwyższego poziomu od kwietnia 2004 r. Podobnie jest w Szanghaju, a londyńskie zapasy podniosły się do poziomu ostatni raz widzianego pół roku temu. Tak duża rozbieżność między nimi i cenami miedzi miała miejsce ostatnio w 2006 r., którego pierwsze miesiące przyniosły szalone zwyżki cen miedzi, ale kolejne miesiące przyniosły pokaźną zniżkę notowań tego metalu.

WYKRES DNIA

Podobnie, jak w październiku, tak i w tym miesiącu nastroje analityków i inwestorów w Niemczech pogorszyły się. Indeks ZEW je opisujący spadł do 51,1 pkt z 56 pkt miesiąc wcześniej. Podniósł się natomiast indeks ocen sytuacji z minus 72,2 pkt w październiku do minus 65,6 pkt w listopadzie. O ile indeks oczekiwań wypadł znacznie słabiej od prognoz, to ocen bieżącej sytuacji przekroczył prognozy. W dalszym ciągu jednak utrzymuje się duża dysproporcja między oczekiwaniami i ocenami bieżącej sytuacji. Wynosi blisko 117 pkt wobec 134,5 pkt w szczytowym momencie.

Notowania miedzi

Cena miedzi kolejny miesiąc krąży wokół 6500 USD za tonę. To nie jest przypadkowy poziom, gdyż na tej wysokości wypada 61,8-proc. zniesienie ubiegłorocznych zniżek. Opór jest więc bardzo silny. Jego przełamanie otwierałoby drogę do rekordów z I połowy 2008 r.

Silna postawa rynku tego metalu coraz mocniej kontrastuje z narastającymi zapasami. W Londynie są one najwyższe od 6 miesięcy, monitorowane przez giełdę Comex ostatni raz tak wysokie były w kwietniu 2004 r. Podobnie jest jeśli chodzi o zapasy w Shanghaju. Trudno w takich warunkach oczekiwać dalszego silnego ruchu w górę. Raczej okresy, gdy notowania metalu podążają wbrew tendencjom w zakresie zapasów, poprzedzają silniejsze korekty. Ta rozbieżność pokazuje przy tym, jak istotne są zachowanie dolara i spekulacyjne postawy inwestorów.