Elastyczny wiek emerytalny – cóż więcej dodać, wszak coraz więcej Polaków powinno pracować. Ograniczenie wzrostu wydatków z państwowej kasy – czego chcieć więcej?

Wszystko to jest jak najbardziej słuszne. Jednak ośmielam się przypomnieć, że od dwóch tygodni rządzący w naszym kraju snują plany wywrócenia w perzynę niedoskonałej i niedokończonej – ale jednak – reformy emerytalnej. Czegoś, co miało Polakom zapewnić w miarę przyzwoitą przyszłość. Zarówno młodym, jak i seniorom. Co więcej – w przeciwieństwie do większości krajów europejskich – nowy system emerytalny miał się wiązać ze stosunkowo niewielkim i coraz mniejszym obciążeniem państwowej kasy.

Jaki będzie los reformy emerytalnej, jeszcze nie wiadomo. Ale jeżeli najważniejsze osoby w państwie myślą o jej zaprzepaszczeniu, to czy poważnie można traktować wszelkie inne plany reformatorskie? Jeżeli można sobie pozwolić na manipulacje przy OFE, to po co w ogóle tykać KRUS? Deklaracje, jak ta dotycząca konsolidacji finansów publicznych, niewiele kosztują, gdyż bardzo wybiegają w przyszłość. Tymczasem przyszłość najbliższa jest jak najbardziej twarda. To kilkunastomiesięczny wyborczy maraton, podczas którego łatwo będzie zapomnieć o najbardziej nawet ambitnych planach.