– Jesteśmy w bardzo dobrym miejscu i chcemy, by ten rok zakończył się dla nas sukcesem – nie krył wczoraj zadowolenia Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK.

I zapowiedział dalszą walkę o powiększanie udziałów rynkowych w 2010 roku. Spadek dochodów z podstawowych działalności – wyniku odsetkowego i z tytułu opłat i prowizji, bank stara się m.in. rekompensować niższymi kosztami, głównie pracowniczymi, które w III kwartale spadły o 9 proc.

Dodatkowo bank zanotował spadek kosztów administracyjnych o 4 proc. i obciął wyraźnie wydatki na marketing – aż o 41 proc. Pogarszająca się sytuacja gospodarcza zmusiła bank do utworzenia rezerw na kredyty nieregularne – w III kwartale na ten cel bank przeznaczył 97 mln zł, a więc mniej niż w I i II kwartale.

– Daleki jestem od oznajmienia końca problemu. W całym roku rezerwy mogą wynieść ok. 550 mln zł – mówi Mateusz Morawiecki.

Oznaczałoby to, że w IV kwartale bank może w utworzyć więcej rezerw niż w III, co związane będzie m.in. z trwającym przeglądem aktywów. W przypadku portfela kredytów dla firm poziom rezerw się stabilizuje, ale bank spodziewa się pogorszenia jakości kredytów detalicznych. Najgorzej spłacane jest zadłużenie na kartach kredytowych – w tym segmencie wskaźnik tzw. niepracujących kredytów (czyli takich, które nie są spłacane) wynosił w III kwartale tego roku 10,2 proc. (wobec 4,3 proc. rok wcześniej). Wskaźnik kredytów niepracujących ogółem wyniósł na koniec III kwartału 5,4 proc., a ambicją banku jest, by wskaźnik ten pozostał poniżej średniej rynkowej wynoszącej obecnie 7,5 proc.

Mateusz Morawiecki nie wyklucza wypłaty niewielkiej dywidendy z zysku za 2008 rok.