Osłabienie na warszawskim parkiecie zbiega się z osiągnięciem wczoraj przez WIG silnego oporu, jakim jest ostatni szczyt przy 40,26 tys. pkt. W trendach zwyżkowych jednak to wsparcia odgrywają dużo istotniejszą rolę niż opory i to do tych pierwszych warto przywiązywać większą wagę. A ostatni test wsparć wypadł korzystnie dla posiadaczy akcji. Obroniła się 3-miesięczna średnia. Popularny wskaźnik siły i kierunku trendu, jakim jest MACD, nie spadł poniżej poziomu równowagi w ujęciu dziennym i poniżej średniej w ujęciu tygodniowym. Natomiast Stochastic, obrazujący rozgrzanie rynku, w wersji dziennej odbił się z okolic wyprzedania, a w wersji tygodniowej utrzymał się w strefie wykupienia. To oznacza, że nadal funkcjonują schematy obecne w czasie tegorocznych zwyżek.

Bariera 450 mld USD odpływów przekroczona została jeśli chodzi o tegoroczne odpływy w skali globalnej z funduszy pieniężnych. Ostatnie dni znów przyniosły jednocześnie odrodzenie zainteresowania podmiotami akcyjnymi. Pozyskały one 10 mld USD świeżego kapitału. Przeszło 2,5 mld USD z tego trafiło do funduszy lokujących na wschodzących rynkach akcji.

Ciekawostką były największe od blisko roku tygodniowe napływy do funduszy akcji amerykańskich. Podmioty skupiające się na spółkach z branży paliwowej mają natomiast za sobą najlepszy tydzień od IV kw. 2008 r. Po słabszych początkach listopada powróciło zainteresowanie funduszami obligacji z państw rozwijających się. Dane o globalnych przepływach kapitału wskazują zatem, że w listopadzie silne napływy do podmiotów bardziej ryzykownych wyhamowały wcześniejsze tempo, ale o odwróceniu się tendencji w tym względzie za wcześnie jeszcze mówić. Coraz wyraźniej daje się zauważyć niekorzystny układ obrotów na amerykańskim parkiecie.

Podczas gdy zwyżkom z początków października towarzyszyła zmniejszająca się aktywność inwestorów, a późniejsza przecena rozegrała się przy rosnących obrotach, to ostatniej poprawie notowań nastąpiła znów przy malejącym handlu. Znajduje to odzwierciedlenie w przebiegu wskaźnika Akumulacja/Dystrybucja, który nie osiągnął jeszcze poprzedniego szczytu, wskazując, że kursy akcji w górę pociągnęły „słabe ręce”. Na naszym rynku pod tym względem sytuacja wygląda znacznie lepiej, bo ten wskaźnik ustanowił nowe maksimum. Tym samym zniknął jeden z sygnałów ostrzegawczych przed trwalszym zwrotem koniunktury, który występował przy tworzeniu październikowej górki.

WYKRES DNIA

Coraz wyraźniej w amerykańskiej gospodarce mamy do czynienia z nowym zjawiskiem, gdzie bezrobotni tracą prawo do zasiłku. Widać to po wyraźnej dysproporcji pomiędzy stopą bezrobocia a liczbą osób pobierających zasiłek. Pierwsza wciąż rośnie, druga maleje. Liczba nowych bezrobotnych idzie w dół, ale w dalszym ciągu pozostaje znacząco powyżej 400 tys. osób, czyli granicy ponad którą przyjmuje się, że sytuacja na rynku pracy pogarsza się. Malejąca liczba osób uprawnionych do zasiłków to kolejny czynnik wywierający presję na dochody Amerykanów.

Premia za ryzyko na świecie

Potwierdzają się przypuszczenia, że miejsca na dalszy znaczący spadek globalnej premii za ryzyko nie ma już zbyt wiele. Co prawda w ostatnim czasie indeks EMBI+ szedł w dół, ale z perspektywy tygodni można raczej mówić o stabilizacji niż kontynuacji spadkowej tendencji. Wciąż nie ma przy tym sygnałów, że niechęć do ryzyka może zacząć w trwały sposób się zwiększać.

Postrzeganie ryzyka przez globalnych inwestorów ma bezpośrednie przełożenie na stopy zwrotu. W tym miesiącu rynki akcji w krajach rozwijających się przynoszą takie same zyski, jak w rozwiniętych. Wydaje się, że jest coraz mniej powodów, dla których warto byłoby ponosić większe ryzyko lokowania na emerging markets.

Przy obecnych niskich poziomach premii za ryzyko jej dalszy spadek należało będzie odczytywać jako tworzenie spekulacyjnej bańki na rynkach rozwijających się.